Kolejna reforma szkolnictwa

Kolejna reforma szkolnictwa

Jesteśmy po podsumowaniu Ogólnopolskiej Debaty o Edukacji „Uczeń. Rodzic. Nauczyciel – Dobra Zmiana”. Pani Anna Zalewska, minister edukacji narodowej, przedstawiła założenia nowej (kolejnej) reformy systemu oświaty. Uczestnicy bezpośredni, jak również ci, którzy śledzili spotkanie przez internet (albo TV Trwam, która jako jedyna prowadziła bezpośrednią transmisję), z niecierpliwością oczekiwali na wiadomość dotyczącą struktury polskiego szkolnictwa.

W końcu padło: 8 lat szkoły powszechnej + 4 lata liceum ogólnokształcącego lub 5 lat technikum lub 4 lata szkoły branżowej (dwustopniowy podział). Żegnamy się z zatem z gimnazjami!

Całość przedstawia grafika z prezentacji MEN (klik).

Od kiedy zaczynamy?

Od roku szkolnego 2017/2018, czyli klasy szóste, które we wrześniu rozpoczną naukę, będą objęte już reformą. O tym, czy dalej będą się uczyli, tam gdzie do tej pory, czy przejdą do budynku gimnazjum (o ile to są dwa różne miejsca!), zdecyduje Organ Prowadzący.

W miejscowości, w której uczę, będzie trzeba podjąć taką decyzję. Z kolei w miejscu zamieszkania gimnazja od samego początku III etap edukacji odbywał się w tym samym miejscu, w którym dwa poprzednie, problemu więc nie będzie (tzn. problemu z podjęciem decyzji).
Ciekawie będzie w 2019/2020 – dwa roczniki uczniów pójdą do liceum. Jedni pobędą w nim 3 lata, a drudzy 4. Sztucznie zatem wypełni się szkolnictwo średnie…

Szkoła „powszechna”? Dlaczego nie „podstawowa”?

Nie chcę się skupiać i omawiać założeń. Bardziej wskażę moje wątpliwości. A takowe wzbudza nazewnictwo stosowane przez panią minister. „Szkoła powszechna” najwidoczniej zastąpi „szkołę podstawową”. Czemu to ma służyć? Naprawdę nie wiem.

Pojawiają się za to głosy, że skoro szkoły zmienią nazwę, będą rozwiązane wszystkie umowy o pracę z nauczycielami i podpisywane nowe. Nie znalazłem potwierdzenie takich działań w prawie. Ani Kodeks Pracy, ani tym bardziej Karta Nauczyciela nic nie mówią o takim przypadku.

Szkolnictwo po podstawówce

Całe szczęście wraca czwarta klasa liceum ogólnokształcącego. Jest to czas, którego naprawdę brakowało – osobiście przeżyłem realizację programu licealnego w 2,5 roku. Samo przeczytanie lektur w terminie graniczyło z cudem.

Trudno mówić mi o szkolnictwie zawodowym – nie uczę, nie do końca znam problemy. To, co mi się spodobało to sama zmiany nazwy – w tym przypadku celowe. Pani Minister ma rację, twierdząc, iż zawodówki są skonotowane pejoratywnie (nie mogłem się powstrzymać, prosze o wybaczenie), czyli kojarzą się negatywnie. „Branża” jest obecnie modnym słowem, które ma dobre zabarwienie. Samo kreowanie mody na posiadanie konkretnego zawodu, po ukończeniu szkolnictwa „obowiązkowego”, w mojej opinii jest bardzo dobre. Mając dzisiejszą wiedzę, sam poszedłbym najpierw do technikum, a dopiero później na studia.

Zastanawia mnie tzw. „matura branżowa”.

Dwie matury

Dla wyjaśnienia – nowy system zakłada dwie, różne matury. Jedna, po liceum i technikum, upoważniać będzie do studiów magisterskich. Druga, po dwustopniowej szkole zawodowej, tylko studiów na pierwszym poziomie – licencjat. O inżynierze nie było mowy.
Student, który po branżówce, będzie chciał podjąć studia magisterskie, jak powiedziała to pani Zalewska, wróci do systemu. Co to oznacza? Nie wiem…

Jeszcze raz o debacie

W jednym z serwisów opublikowano listę ekspertów, którzy zgłosili się do współpracy z MEN. Trudno jednak stwierdzić, z własnego doświadczenia, żeby cokolwiek było konsultowane. Pisałem o tym szerzej w poprzednim wpisie (klik).

Podsumowując

Na teraz podano tylko wygląd systemu edukacji w naszym kraju. Osobiście studziłbym emocje. Nie wiemy jeszcze, jak będzie wyglądał program, kiedy w ogóle zmiany zostaną przyjęte i ostatecznie wprowadzone. Przez wiele lat krytykowano gimnazja, szczególnie od strony wychowawczej. Zresztą do tej pory fala negatywów płynie z wielu stron. O gimnazjach także już pisałem (klik i klik).

Coś było trzeba zrobić ze szkolnictwem w Polsce? Pytanie jest tylko jedno, aczkolwiek zasadnicze: co? Czy reforma rządu PiS jest lekarstwem na całe zło? Zapewne nie jest. Wszystko rozbije się o podstawy programowe i sposób jej w drożenie. Jak zwykle, pozostaje nam czekać…