Istnieją autorzy, których publikacje czytam z zapartym tchem, wypatrując oraz wyczekując wszelkich nowości. A kiedy już pojawia się informacja, że coś się pojawi, serce zaczyna bić szybciej. Tym razem jednak coś przegapiłem. Nakładem Wydawnictwa Jaguar ukazał się szósty już tom Drużyny – Nieznany ląd, pióra Johna Flanagana.

I znowu dałem się kupić…

W sierpniu pisałem o Zwiadowcach. Dokładniej rzecz ujmując o podserii Wczesne lata, o tytule Turniej w Gorlanie (na marginesie w grudniu ukazał się drugi tom tej podserii – zaczyna się to robić nieco skomplikowane). A tu na półce u kolegi wypatrzyłem Nieznany Ląd. Szybki przegląd własnej pamięci podręcznej – chyba czytałem, ale nie do końca byłem przekonany. Kumpel pożyczył i okazało się, że jestem po tyłach…

Daleko od domu…

Tym razem narrator zabiera nas w podróż w nieznane. Hal i reszta załoga Czapli, po wypełnieniu rozkazów swego władcy Eraka, mają wracać do domu. Nie zwlekają za długo z wypłynięciem, ale dopada ich sztorm. Niestety, znosi ich z kursu.

Czapla przez wiele dni zmaga się z żywiołem. Morale załogi opadają. Skirl-Hal postanawia zaryzykować. Zmienia kurs, będąc przekonanym, iż w końcu dobije do lądu. Kończą się bowiem zapasy wody pitnej. W końcu oczom wszystkich ukazuje się ląd. Wyspa – pozornie bezludna, za to bogata w zwierzynę. Bonusem jest wielki i groźny niedźwiedź.

Lydia, w czasie jednego z polowań czuje, że jest obserwowana. Krótko po tym Czaple ratują dwójkę dzieci przed wspominanym drapieżnikiem (niedźwiedziem). I tu… zakończę. Resztę pozostawiam już Wam!

Klątwa serii

Nieznany ląd z pewnością zadowoli fanów Hala, Thorna oraz Lydii. Flanagan, w swoim, niezmiennym, dobrym stylu kreuje świat przedstawiony. Akcja jest wartka, fabuła zaskakuje… Spotykamy się z dobrze znanymi postaciami. Nawet powielanie podobnych gagów, np. kłótnie bliźniaków, bawią, śmieszą. Osobiście podziwiam wiedzę pisarza nt. żeglarstwa. Zresztą, tworząc powieść o wilkach morskich albo trzeba się znać na statkach, albo mocno poduczyć. Jedno i drugie zasługuje na uznanie.

Dlaczego w podtytule jest „klątwa”? Zastanawiam się bowiem ile można jechać na tym wózku? Inaczej: płynąć na tej łodzi? I w sumie nie umiem odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Chociaż pewne rzeczy u Flanagana są do przewidzenia, dalej kupuję jego pomysł i historię. Kiedy myślałem, że Zwiadowcy już się skończą, ten wydał Drużynę. Kiedy Drużyna już nabrała swojej prędkości, pojawiają się Wczesne lata. Grunt to mieć pomysł i go konsekwentnie realizować.

Osobiście polecam obie serie i podserię serii pierwszej – powtórzenia są zabiegiem celowym. I czekam na kolejne tomy…

Zdjęcie okładki ze strony Wydawnictwa Jaguar.

  • Niko Nikodem Sadlowski Sadłows

    Ja jednak wole papierowe. Dzięki

    • Nie rozumiem komentarza… 😉 Ja również wolę papierowe książki. W pdf czytam tylko raporty. 🙂