Tata w przedszkolu

Muszę przyznać, iż temat przedszkola i wszystko, co z nim związane, przejęła Żona. Jednak jako odpowiedzialny rodzic wszedłem na stronę www owej placówki… 31 sierpnia. 🙂 Całe szczęście Moja Lepsza Połowa dużo wcześniej ogarnęła, co trzeba. Żeby nie było – wszelkie wątpliwości omawialiśmy razem. Może dlatego poczułem się nieco pewny w tym zakresie.

Aż przyszedł ten dzień

1 września roku szkolnego 2016/2017 – odwiozłem S. i Żonę-Mamę, a sam pojechałem do szkoły-pracy. Wszak i dla mnie to był dzień ważny. Niemniej cały czas byliśmy w kontakcie z Moją Lepszą Połową. SMSy, szybkie rozmowy, bieżąca wymiana informacji, opinii, komentarzy. Mój syn poszedł do przedszkola… Już, teraz, naraz…

Piątego dnia naszych szkolno-przedszkolnych wojaży przyszedł i czas, aby to tatuś odprowadził latorośl w progi instytucji wczesnej interwencji edukacyjno-wychowawczej.

Ściśnięte serce

To było 20 minut z życia mojego syna, w którym byłem najukochańszą osobą w jego życiu. Osobą, której bliskości chciał, jak żadnej innej na świecie. Osobą, która miała nie opuszczać sali przedszkolnej, aby została z nim. Byłem naj, naj, naj, naj…

Muszę jednocześnie przyznać, iż S. jest bardzo kreatywny. Ilość pomysł na to, abym jednak został z nim albo wziął go i co będziemy robić, pobiłaby niejednego z agencji reklamowych.

Nie powiem, było mi miło. Chyba nigdy mój syn nie okazał mi tyle zainteresowania. Ale to jest jedna strona medalu… Było mi również cholernie smutno – widziałem, że targają nim emocje, że próbuje się z nimi zmierzyć. Naprawdę podziwiam jego opanowanie, swoistą dojrzałość. Nie tupał, nie bił, nie krzyczał – nic z tych rzeczy. S. tylko popatrzył mi głęboko w oczy i rzekł: „Tatuś!”. Intonacji tutaj nie oddam, ale powiem Wam, że gdzieś na moment serce mi zamarło.

Jednak cieszę się, że mogę wtedy być razem z S. w tej sytuacji.

Dwa razy roczny urlop poproszę

Wrócę jeszcze raz do wpisu „Dwa razy roczny urlop dla ojców poproszę”. Nobla z ekonomii powinien otrzymać ten, kto wymyśli jak pogodzić ojcostwo, macierzyństwo, ogólnie rodzicielstwo, z zarabianiem na życie. Ile czasu, jakże bezcennego, przechodzi nam przez palce… Szczerze, naprawdę chciałbym pobyć z synem. I nie chodzi o jakieś tam bycie, tylko konstruktywne bycie – jakkolwiek to zrozumiecie.

Tata w przedszkolu

Kiedy mama już nie może, to tatę pośle. Choć i dla niego nie jest łatwe zostawianie chlipiącego dziecka w jeszcze obcym miejscu, z obcymi ludźmi. Serce się ściska, a rozum krzyczy, że to wbrew wszelkiej logice. Ty do pracy, dziecko do przedszkola. I choć chcę ułatwić rzecz żonie, sam przeżywam katusze. W dodatku później jadę do… szkoły. O ironio losu…

11 thoughts on “Tata w przedszkolu”

  1. U mnie podobnie. Tylko to maz wozil a teraz ja. Na szczescie korzystam z dobrodziejstw wspolczesnych metod zarabiania i nasz plan dnia jest podporzadkowany rodzinie a potem pracy. Mimo to pewne rzeczy obowiazkami pozostają i powiem Ci, ze jak Corka odwiesi rzeczy w przedszkolnej szafce to sama mam ochotę usiasc obok niej na laweczce w holu i chwilke poczekac przed rozstaniem. Corka 3 rok pkola teraz ma a poplakala mi sie kilka razy. Za pierwszym razem dopiero w południe doszłam do siebie. Wiem co robic w pierwszym roku pkola, ale chwila słabości corki po 2 latach kompletnie mnie rozbila…

    1. Kryzys po 2 latach? Zaczynam się bać. 😉

      S. ostatnio rzucił hasło do Mamy: Skoro ja nie lubię chodzić do przedszkola, a tata nie lubi chodzić do pracy, to może zostaniemy w domu? 😉

      PS. Żeby nie było, sama praca mnie nie przeraża, ale jakoś wystartować w tym roku mam problem. 😀

  2. Nasze panie w przedszkolu przekonują, że największy problem z rozstaniem mają rodzice, a nie dzieci. Te drugie w większości przypadków, rzucają się w wir zabawy, jak tylko rodzic zniknie z horyzontu. Choć pamiętam dziewczynkę, która chodziła z moim synem do grupy. Przez około dwa lata, co przyszłam do przedszkola zastawałam ja zapłakaną (tj. rano i popołudniu). Żal mi się jej robiło.

  3. Czynność jaką jest zaprowadzanie dziecka do przedszkola jest dopiero przede mną. Ale już teraz czuję lekki ucisk w żołądku na samą myśl, że będę musiała tego niebawem dokonać :/ Mam nadzieję, że nie będzie, aż tak źle i podołam… . Pozdrawiam

  4. Na pewno nie jest proste zaprowadzanie dziecka do przedszkola, ale z doświadczenia opiekunki w żłobku widzę, że ojcowie mają z tym łatwiej. Mamy czesto niestety żegnają się z dzieckiem po 10-15 minut, a nie jest to dobre ani dla dziecka, ani dla mamy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *