S. generalnie nie ogląda filmów animowanych. Wszak wielkolud ma dopiero 33 miesiące. Niemniej, siła wyższa – na dwa filmiki dziennie zezwalamy. Najpierw było “Stacyjkowo”, obecnie uznanie zyskał “Psi Patrol”. Odkryciem ostatniego tygodnia okazały się jednak “Samoloty” – pierwszy, pełnometrażowy film, który zainteresował syna na tyle, że ten obejrzał cały! Myślę, że było warto.
Kategoria: Ale Tata! 🙂
-

Bo ojciec jest od tego…
Taka sytuacja…
Dwóch panów, w wieku średnim, na pewno po pięćdziesiątce, rozmawia sobie o życiu. Obok przechodzi grupa dzieci, prawdopodobnie jedna klasa – szkoła podstawowa, na moje oko szósta. Chłopcy coś tam pokrzykują.
– Bo ojciec jest od tego, że ma od czasu do czasu skórę przetrzebić, żeby synek wiedział – mówi jeden z panów.
– Dokładnie – odpowiada drugi. – Lanie jeszcze nikomu nie zaszkodziło.Usłyszałem jeszcze, że ten drugi dziwi się, że jego, już dorośli synowi, nie mają o czym z nim rozmawiać, choć on by chciał.
-
4 tytuły, których nie polecam czytać małym dzieciom
-
Dziennik elektroniczny – spojrzenie od innej strony
Przynajmniej mam nadzieję, że będzie to spojrzeniem od innej nieco strony.
Przez ostatni miesiąc wiele uwagi poświęciłem dziennikowi elektronicznemu. Od czysto teoretycznej strony próbowałem wgryźć się w ten temat. Pisałem pracę, kończącą mój udział w kursie. W podsumowaniu zadałem pytanie: jak dziennik elektroniczny wpływa/wpłynie na relację rodzic-dziecko? -
Dwa razy roczny urlop dla ojców poproszę 🙂

Zdjęcie stąd. Początkiem grudnia ubiegłego roku Tata w Pracy zapytał na twitterze: “Gdybyście mieli kupić dziecku najfajniejszy prezent świata, to co by to było?” Odpowiedziałem, że roczny urlop dla taty.
Kończą się ferie – mój czas wolny. Trochę w teorii oczywiście, ponieważ czas na papierkową robotę musiał się znaleźć. Po drugie – wolny, jak wolny. Wypełnił go swoim jestestwem Stach. I to do tego stopnia, iż jak pomyślę, że jutro mam iść do pracy to… Nie dokończę!
Te dwa tygodnie było naprawdę rewelacyjnym czasem. Wiedziałem, że codziennie będę miał Stacha na wyłączność przez kilka godzin. Dzięki temu “Wilsona Szefem” (taka książeczka z serii “Stacyjkowo”) znam niemal na pamięć.
Mało się mówi, pisze (chociaż coraz więcej, bo i mentalność się zmienia), ile ojcowie tracą, ponieważ nie ma ich w domu, kiedy dzieci są jeszcze małe. Wiadomo, za coś żyć trzeba. Jednak czasu się nie da cofnąć i pewne chwile już nie wrócą, o czym stale przypomina mi Żona.
…
I w sumie to nie wiem, co jeszcze napisać, ponieważ jak pomyślę o jutrze… Ech!


