Blog

  • 100. rocznica urodzin Czesława Miłosza

    Można nie lubić, można nie rozumieć, a nawet w ogóle nie czytać. Wiedzieć jednak się coś powinno, gdyż zalicza się do grona tych wybranych Polaków, którzy zostali uhonorowani Nagrodą Nobla – w jego przypadku literacką. Mowa o Czesławie Miłoszu – gdyby żył, dzisiaj kończyłby 100 lat.

    Budził i budzi kontrowersje. Historia jego życia z pewnością nie jest prostą ścieżką, po której da się prosto biec z zamkniętymi oczyma. Ba! Nawet kiedy miałoby się je otwarte, trzeba bardzo uważać. Pamiętam jeszcze echa wydarzeń, mających miejsce zaraz po śmierci poety. Gdzie pochować? Na Skałce! Nie godzien! A właśnie, że godzien… itd. I później wydane dzienniki Iwaszkiewicza, przy czym informacja, obiegająca media, była niesprecyzowana (nie będę ja tego tu prostował!).

    W swojej twórczości literackiej przeszedł wielką przemianę – od kokietującego z komunizmem piewcy ludu, po personalistę (czasami nawet chrześcijańskiego). Poezja Miłosza do prostej nie należy, w jego wiersze trzeba mocno się wgryzać… Autor takich dzieł (nie tylko poetyckich), jak Dolina Issy, Traktat moralny, Traktat poetycki, czy Druga przestrzeń, zapisał się wielkimi głoskami w historii literatury polskiej!

    Rok 2011 został ogłoszony Rokiem Czesława Miłosza.

    Google z okazji przypadającej dziś rocznicy, zaprojektowało specjalnego doodla.

  • Ciekawy pomysł, wart polecenia, chociaż po angielsku…

    Jak przeczytałem na tymże oto serwisie (cytat):


    “Serwis CC Prose (ccprose.com) udostępnia literaturę klasyczną (angielską) w formie ogólnodostępnych filmow online złożonych z widocznego na ekranie tekstu oraz synchronicznego głosu lektora. Oto adresy:

    Myślę, że dla tych, którzy lubią angielski, będzie to ciekawe miejsce i często z niego będą korzystać. A nie lubiący “Inglisza” – może się przekonają. Zachęcam! 

  • #4 – John Flanagan, Zwiadowcy – Halt w niebezpieczeństwie – PRZECZYTANE

    Kolejny tom, już dziewiąty, z serii Zwiadowcy, autorstwa Johna Flanagana, który niedawno ukazał się na rynku polskim, już przeczytany. 🙂
    Książka mnie nie rozczarowała, chociaż jakoś specjalnie nie zachwyciła. Ucieszyło mnie z pewnością to, iż była grubsza od poprzednich części (512 stron), co nie przeszkodziło mi w pochłonięciu jej w niecałe 4 dni. Halt w niebezpieczeństwie odbiega od pozostałych tomów. Więcej jest opisów, jak również autor dokonał pogłębienia psychologicznych prezentacji postaci. Mnie to cieszy, dla niektórych może to być minus.

    Jeśli miałbym dokonać porównania, 9. część zestawiłbym z 5. (Czarnoksiężnik z Północy) i nazwałbym je “przejściowymi” oraz wprowadzającymi do kolejnych. Niestety, nie wiem, kiedy ukaże się 10. tom (Imperator Nihon-Ja) i czy rzeczywiście było do czego wprowadzać czytelnika. Pozostaje czekać… Albo czytać na komputerze po angielsku… 😉

    PS: Zdjęcie pochodzi z oficjalnej strony: zwiadowcy.com

  • #3 – Kolejna książka przeczytana… Szymon Hołownia, “Bóg. Życie i twórczość”

    Jaka była ta książka? Jaka jest? O czym traktuje? Jak się ją czytało? Niemalże standardowe pytania, które warto sobie zadać przy lekturze każdej pozycji. Niemniej Bóg. Życie i twórczość to trochę inna książka, jej się nie czyta do poduchy, choć właśnie przed zaśnięciem ją zwyczajowo czytałem… Ale nie na raz!

    Książkę oczywiście nabyłem zaraz po ukazaniu się jej. Musiałem, po prostu musiałem… Tematyka jest mi bardzo bliska ze względu na zainteresowania, a spojrzenie red. Hołowni wnosi w moje spoglądanie “na te sprawy niebieskie” świeżość. Pana Szymona czytam, ponieważ ten styl, ta konwencja odpowiada mi… Gdzieś już pisałem, że trochę zazdroszczę mu pomysłów na książki, a nie powiem – podobne i w mojej głowie się zrodziły… Ja jednak nie piszę. Jeszcze! 😉

    Ad rem. Początkowo Bóg. Życie i twórczość mnie nużyły… Śmiertelnie niemalże, były dla mnie swoistą czytelniczą męką. Być może właśnie dlatego czytałem to przeszło 6 miesięcy. Zabrakło mi owej świeżości, owego nowego spojrzenia, którym się przecież zachwycałem, kiedy pochłaniałem wręcz Kościół dla średniozaawansowanych, Tabletki z krzyżykiem czy Monopol na zbawienie. Brakowało tego, z czym się spotykam, czytając felietony pana Hołowni na portalu “Newsweeka”. Krótko – wiało nudą…

    Ale przeczytać trzeba! Tak już mam, że raczej kończę książki, które kiedyś zacząłem (a że od każdej reguły jest wyjątek, Lalki Prusa jeszcze nie przeczytałem i po dwóch próbach zaniechałem tego).

    I właśnie wczoraj, kiedy doszedłem do ostatnich rozdziałów Boga…, chyba w końcu zrozumiałem. Aż się chce za Sokratesem zawołać Scio me nihil scire, czyli Wiem, że nic nie wiem… 

    Pan Szymon Hołownia zrobił rzecz absolutnie fenomenalną, jak dla mnie. Zebrał w jednej książce to, co o Bogu powiedziano. I jednocześnie czytelnika, który z kolei brał tę książkę z myślą, że już teraz posiądzie wszelką wiedzę nt. Boga, uderzył w potylicę, jakby chciał mu zakomunikować Głupcze! Jego nie da się pojąć… Podobne zdanie pojawia się w książce, iż jakbyśmy pojęli Boga, On nie byłby już Bogiem. I racja!

    Kiedy doczytałem ostatnią stronę zrozumiałem, iż to, co w niej jest napisane, to tylko lekki powiew tego, kim naprawdę jest Bóg. I red. Hołownia mówi o tym od początku, pokazując tylko pewne ślady, mające zaprowadzić nas “na kolana”, aby… Aby wejść w relację!

    Natomiast patrząc od strony zawodowej, pan Szymon Hołownia w swojej twórczości dojrzał. Styl pisania, dalej lekki, dowcipny, mimo to inny. Właśnie – w mojej opinii dojrzalszy!

    Dzisiaj w Kościele katolickim jest Uroczystość Trójcy Świętej. Miałem ubaw na homilii, kiedy ksiądz niemalże cytował słowa z Boga… – to dziwne uczucie, że przecież gdzieś to już słyszałem/czytałem… Pewności nie mam czy na pewno opierał się na tej pozycji, jednak… Pewne podobieństwa dostrzegłem.

    Może zdradziłem w tym wpisie coś, czego nie powinienem pisać, aby inni również mieli frajdę z uświadomienia sobie, jak bardzo jesteśmy nieświadomi. Niemniej, polecam książkę!

  • pottermore.com ciąg dalszy…

    Sytuacja robi się coraz bardziej napięta. Rzecz jasna nie wszyscy muszą podzielać moje oczekiwanie pt. Do czego to wszystko prowadzi? Wiem, że cykl książek o przygodach Harry’ego Pottera budzi kontrowersje, wiem, iż w pewnym środowisku, do którego również należę, mówi się, żeby tego po prostu nie czytać z pewnych względów. Jednak… (zawsze musi być jakieś ale!), czekam co kryje się za tą stroną… O pottermore.com chodzi oczywiście.

    Serwis tvn24.pl (też nie przez wszystkich lubiany – ja też nie lubię, ale czytuję!) podał taką informację:

    J.K. Rowling, autorka popularnej sagi o nastoletnim czarodzieju Harrym Potterze, uruchomiła tajemniczą stronę internetową www.pottermore.com, z której wynika, że już za kilka dni czytelnicy i internauci poznają nowy projekt brytyjskiej pisarki.
    – Sowy się gromadzą. Wkrótce dowiesz się, dlaczego – taki podpis widnieje pod filmikiem na portalu Youtube, do którego odsyła podana wyżej strona. Sam filmik zawiera tylko zegar odliczający czas – z dokładnością co do sekundy – do chwili, gdy sama autorka wyjaśni, czego dotyczy tajemnica. Ma to nastąpić za ponad 4 dni. prawa


    Rzeczniczka jednej z najbogatszych Brytyjek powiedziała, że zapowiadany projekt “to nie kolejna książka” i że nie jest on “bezpośrednio związany” z filmem kończącym cykl przygód Harry’ego Pottera. – Obecnie nic więcej nie zdradzimy – dodała. Polska premiera wieńczącego sagę filmu “Harry Potter i Insygnia Śmierci: część 2” odbędzie się 15 lipca. (cytata za: https://www.tvn24.pl/-1,1707434,0,1,sowy-sie-gromadza–co-wymyslila-rowling,wiadomosc.html – dostęp 19 czerwca 2011 r.)

    Do tego dodano jeszcze zwiastun:

    Ciekawość trochę mnie zjada… Ot, taka ta moja filologiczna natura – cieszy niemalże każda książka 😉

  • “Zwiadowcy 9” i PotterMore.com

    Dwie, jak dla mnie ważne informacje… 
    Po pierwsze, w sprzedaży jest już 9. tom serii Zwiadowcy, noszący podtytuł Halt w niebezpieczeństwie. Fani i czytający poprzednią część wiedzą, iż bohaterowie udają się w pogoń za fałszywym prorokiem… Co się wydarzy? Już nie mogę się doczekać, a obiecałem, że zrobię to do środy…
    Po drugie – na tvn24.pl
    (o tutaj!), pojawiła się wiadomość, iż J. K. Rowiling otworzyła stronę pottermore.com. Czyżby pogłoski o ósmym tomie przygód angielskiego bohatera okazały się prawdziwe? 


    Miłego czytania dla wszystkich!

    Obrazki pochodzą stąd: pierwszy i drugi.

  • A. Waligórski “List w sprawie polonistów”

    List w sprawie polonistów
    Polonista to nie zawód, lecz hobby,
    Polonistą być – nie życzę nikomu.
    Polonista po godzinach nie dorobi,
    Choćby zabrał robotę do domu.
    Polonista nie wędruje po mieszkaniach,
    Nie odzywa się wchodząc ze dworu:
    – Bardzo ładnie rozbieram zdania,
    Czy jest jakieś stare zdanie do rozbioru?
    Choćby szukał, racji i pretekstów
    I tak zawsze pozostanie na uboczu –
    Mniej się ceni analizę tekstu
    Od banalnej analizy moczu…
    Cera blada, na portkach łaty,
    Rozmaite braki w kondycji,
    Oświeceniem nie oświecisz sobie chaty,
    Pozytywizm nie poprawi twej pozycji.
    Poloniście sterczą chude żebra
    Jak sztachety mizernego płotu,
    Gdy się jeden raz u Zuzi rozebrał,
    To się składał z orzeczenia i z podmiotu.
    A jak inny zleciał kiedyś z ławki,
    Bo był gapa wyjątkowa i niezguła,
    To zostały zeń cztery przydawki,
    Dwa zaimki i partykuła…
    Polonista, niepoprawny romantyk,
    Nie największym się cieszy mirem,
    Ale ja mu – laury i akanty,
    Ale ja mu – kadzidło i mirrę!
    Ale ja go całuję w ramię,
    Ale ja go podziwiam i cenię,
    A ty przed nim na kolana, chamie,
    Cały w złocie i volkswagenie!
    Bo jeżeli jesteś i ja jestem,
    To dlatego, że stojący na warcie
    Polonista znużonym gestem
    Kartki książek wertował uparcie
    Za kajzera i za Hitlera,
    I za cara, i za innych carów paru,
    I dlatego właśnie nie umiera
    Coś ważnego, co nazywa się Naród.
    Więc zamieszczam na końcu listu
    Ja, satyryk, błazen i ladaco,
    Zdanie proste: – Kocham polonistów!
    Rozwinięcie zdania: –
    … bo jest za co!
    Wpisał(-a): Małgorzata “Zuzanka” Krzyżaniak
  • 52książki! Paweł Kwaśniewski, “Tańcząca z butami, czyli z pamiętnika ojca”

    Książkę pana Pawła gorąco polecam i jeszcze goręcej będę zachwalał. Jest to zbiór felietonów, które ukazywały się na łamach miesięcznika Dziecko. Autor w iście subiektywny, przez to bardzo osobisty (rzekłbym nawet intymny) sposób opisuje wchodzenie w rolę ojca oraz pierwsze lata bycia nim. Po lekturze tych kilkudziesięciu stron, aż samemu chce się być tatą… A Ulanka? Nigdy jej nie widziałem, być może nigdy jej nie zobaczę, jednak już pałam do niej sympatią.

    Z jednym tylko się nie zgodzę, co jest zawarte w tej publikacji. Pan Paweł twierdzi, iż jego córka jest naj. O nie! O ile kiedyś będzie mi to dane, to moja córuś będzie tą najlepszą. Myślę, że autor Tańczącej z butami… mimo wszystko zgodzi się ze mną.

    Jeszcze raz gorąco polecam!

  • #2 – 52książki! Andrzej Pilipiuk, “Operacja Dzień Wskrzeszenia”

    Kiedy jeszcze pracowałem w jednej z sieciowych księgarni (obiecuję sobie, że nie będę używał w odniesieniu do niej słowa komercyjnej), na półkach widziałem wiele pozycji pana Pilipiuka. Dopiero jednak wizyta w miejskiej bibliotece skłoniła mnie, abym sięgnął w końcu po coś jego autorstwa. Nie będę ukrywał, iż drugą przesłanką było to, iż dziewiąty tom Zwiadowców ma się ukazać…
    Operacja Dzień Wskrzeszenia to dość luźna powieść, której akcja rozgrywa się w 2014 roku. Jest po III wojnie światowej, którą wywołała… Polska. Tytuł książki to jednocześnie kryptonim tajnej misji, mającej na celu zmianę biegu historii…

    Początek mnie zaciekawił, rozwinięcie tylko pobudziło apetyt. Niestety, zakończenie jakoś ostudziło zachwyt – mam wrażenie, jakby autor miał już skończyć książkę i szybko nieść do druku… Niemniej polecam do przeczytania. Moim skromnym zdaniem warto!


    https://www.fabrykaslow.com.pl/imgs_upload/Image/ksiazki/Bestsellery/reedycje/ODW_ree.jpg – zdjęcie okładki stąd.

  • Zagrożenia polszczyzny – wulgaryzmy, angielski, komputery (TVP)

    Polecam lekturę tego newsa, zamieszczonego na stronach TVP. Słowo news celowo pisane kursywą. 😉

    Zagrożenia polszczyzny – wulgaryzmy, angielski, komputery

    18:29, 04.05.2011

    Wulgaryzmy, skrótowość konieczna przy korzystaniu z telefonu komórkowego i komputera, brutalizacja języka – to największe zagrożenia dla języka polskiego, jakie wskazywali w środę uczestnicy Kongresu Języka Polskiego w Katowicach.

    W zgodnej opinii językoznawców największym zagrożeniem dla języka polskiego są wulgaryzmy. „Mam wrażenie, jakby naszą mowę wszy oblazły. To są przekleństwa, zwłaszcza jedno, które ma swoje łagodne odpowiedniki, które są zresztą niewiele łagodniejsze od tego najbardziej rozpowszechnionego i zaraźliwego” – mówił prof. Walery Pisarek z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

    Przewodniczący Rady Języka Polskiego prof. Andrzej Markowski ocenił, że obecnie bardziej przesycona wulgaryzmami jest także polszczyzna publiczna. „Dawniej wulgaryzmy były traktowane jako coś, co charakteryzuje ludzi najniższej kultury, a dzisiaj zdarza mi się słyszeć studentów, a nawet studentki, które powszechnie używają słów na k. Rzeczywiście, jest obniżenie progu wrażliwości na wulgaryzmy” – uważa naukowiec.

    „Ubolewam jako stary kibic, że tak strasznie zwulgarniała polszczyzna stadionowa, że to język koszmarny. W ogóle polszczyzna tramwajowa, pociągowa budzi niepokój – najbrzydszych słów używają nawet rodzice przy swoich małych dzieciach” – powiedział prof. Jan Miodek z Uniwersytetu Wrocławskiego.

    Zdaniem prof. Jerzego Bralczyka z Uniwersytetu Warszawskiego język polski jest zagrożony w kilku sferach. „W substancji graficznej mogą zniknąć nam znaki diakrytyczne – ą, ę, ś, dź, czego bym niezwykle żałował, bo to będzie naprawdę duże zubożenie. To po części nam grozi – przy pisaniu esemsów rezygnacja z tych znaków bardziej się opłaca. Polszczyzna może przestać obsługiwać wszystkie rejestry – już wycofuje się z języka nauki, powstaje w niej coraz mniej prac naukowych, zwłaszcza w dyscyplinach technicznych. Polszczyznę zastępuje język angielski” – mówił językoznawca.

    Aktora Jerzego Radziwiłowicza razi to, że zanika dbałość o prawidłowość języka – obserwuje błędy językowe – zarówno składniowe, w odmianie, jak i w wymowie. „Nie mówię o tym, żeby tępić naleciałości regionalne, dlatego że regionalizmy są piękne i to, że słychać, że ktoś jest z tego czy innego regionu, to ładnie, dobrze. To zupełnie co innego niż poprawność językowa, czystość – trzeba o to dbać” – zaznaczył.

    Radziwiłowicza razi też nadużywanie języka – głównie w polityce – „do bardzo przykrej, niedobrej manipulacji”. „Język jest narzędziem, które do tego świetnie się nadaje, natomiast myślę, że dochodzimy do punktu, w którym to się staje nieznośne. To jest taka naga manipulacja, że przestaje być finezyjną dyplomacją czy polityką, staje się brutalnym nadużyciem” – przekonywał.

    (PAP)