Kategoria: Uncategorized

  • #Do_przeczytania “Ociężałe ciało pedagogiczne”

    https://zakowski.blog.polityka.pl/2015/03/11/belfer-z-loch-ness/

    Szanowni Czytelnicy, Którzy Znacie Mnie,
    Informuję na początku, że tekst nie jest o mnie. 😉 Lepiej się odżywiam, więcej się ruszam i zbieram już tego efekty. Nie powiem o sobie, że jestem ociężałym ciałem pedagogicznym. 😉

    A teraz na poważnie. Red. Żakowski, w mojej opinii, celnie przedstawia mechanizm sprawowania władzy przez obecną ekipę. Równie trafnie wskazuje, niestety, że my-nauczyciele, dajemy się wodzić za nos i mamy to, co mamy.
    Szczerze powiedziawszy nie wyobrażam sobie strajku 1 kwietnia br., kiedy odbędzie się sprawdzian szóstoklasisty. Podobnie nauczyciele nie powiedzą “STOP” przy egzaminie gimnazjalnym, maturach lub egzaminach zawodowych. Tak, nie pozwoli nam na to nasza etyka zawodowa, nasza nieformalna przysięga Hipokratesa.

    Chociaż może rzeczywiście powinniśmy etos schować do kieszeni… Odejść od biurek, nie uczyć, nie dyżurować, nie sprawdzać testów, kartkówek, wypracowań, nie brać odpowiedzialności – najlepiej w takim gorącym okresie, jak wspominane dni. Ale nawet teraz, kiedy piszę te słowa, nie wierzę, że taką akcję można przeprowadzić. Po prostu nie wierzę… I ciągle to “może, może, może”. I tak skończy się na wylewaniu żali, pretensji w czasie przerw. A później zadzwoni dzwonek i czym prędzej udamy się na lekcje… My, ociężałe ciało pedagogiczne…

    Lepiej już przeczytajcie, co pan Żakowski napisał.

  • #5 Dobry Ojczysty – Internet – wielką czy małą litera?

    Przeczytałem w internecie czy Przeczytałem w Internecie?

    Problem pisowni wielką czy małą literą słowa “internet” jest stale obecny. W wielu źródłach można odnaleźć jego rozstrzygnięcie.

    Sam przywołuję stanowisko Rady Języka Polskiego:

    1) wielką literą — gdy się ma na myśli konkretną globalną sieć (np. w zdaniu Zakładał nowy system w Internecie, a w XXX już go założył — przy czym XXX byłoby nazwą innej globalnej sieci, gdyby taka istniała),

    2) małą literą — gdy traktuje się sieć jako medium, a nie system, który to medium „obsługuje” (np. Znalazł to w internecie).

    Zatem tyle w tym temacie. Przeczytaliście to w internecie. 😉

  • #4 Dobry Ojczysty – “Sweter” i tylko tak!

    Sweter  to jedyna poprawna forma tego wyrazu. Choć bardzo popularny jest u nas swetr (celowo napisane mniejszą czcionką, żeby nie utrwalać błędu), to takiego wyrazu w polszczyźnie jednak nie ma.

    Odmiana przez przypadki wygląda następująco:
    M. sweter
    D. swetra
    C. swetrowi
    B. sweter
    N. swetrem
    Msc. swetrze
    W. swetrze!

    Używanie błędnej formy zawdzięczamy prawdopodobnie właśnie wspominanej odmianie tego słowa. “Znikające” e w większości przypadków może sugerować, że i w mianowniku również go brak.

    Co ciekawe, słowo sweter pochodzi z języka angielskiego. Sweater  oznacza osobę… pocącą się.

    Źródła:
    https://www.pwsz.elblag.pl/1682.html
    https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/sweter-swetra;274.html
    https://www.aztekium.pl/przypadki.py?tekst=sweter&lang=pl

  • Krawcowie czy krawcy?

    Taki mały problem językowy z dzisiaj.

    Mianownik liczby pojedynczej – krawiec, jak jednak będzie brzmiała liczba mnoga? Krawcy.
    😉
  • #3 Dobry Ojczysty – Po prostu tak jest… Rzecz o włączaniu i wziąć.

    Wracamy do blogowania. Mam nadzieję, że zapału starczy mi na długo. 🙂

    Po prostu tak jest…
    Podzczas lekcji języka polskiego w klasie czwartej wyszła sprawa wymowy słowa “włączać”. Uczniowie byli zaskoczeni (całe szczęście, że nie wszyscy), iż poprawną formą i jedyną jest właśnie “włączać”, wymiawiane z “ą”, a nie z “an”.

    – Ale moja mama mówi włanczać. – oburzył się czwartklasista.

    Co zrobić w takiej sytuacji? Podważyć autorytet rodzica i oznajmić, iż mama źle mówi? Może po prostu udać, że się nie słyszało oburzenia? Nie pamiętam rozwiązanie tej pedagogicznej kwestii…

    Jednak uczniom podałem dość jasne wytłumaczenie, które łatwo można zapamiętać.

    Mówimy “włączać”, bo mamy “włącznik”, a nie “włancznik”. Mam nadzieję, że zapadnie im w pamięć.

    W zbliżonyy sposób wyjaśnić można wymowę słowa “wziąć” (często słyszymy jako “wziąść”, co jest niepoprawne). “Wziąć”, bo “brać”, a nie “braść”.

    Szukam teraz sposobu, aby uczniowie (szczególnie panowie), bez zbędnego zastanowienia, mówili “poszedłem, poszedłeś, poszedł” oraz “jest napisane na tablicy” zamiast “pisze na tablicy”, np. W pytaniu “Co tam jest napisane?”. Błędnego wariantu już nie podaję…

    Jakieś pomysły?

  • “Ojczysty – Dodaj do ulubionych”

    https://www.facebook.com/jezykojczysty?sk=wall

    21 lutego był obchodzony Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego (muszę się jeszcze wiele nauczyć, gdyż nie wiedziałem w ogóle, że takie święto istnieje – dowiedziałem się stąd: https://filolozka.brood.pl/miedzynarodowy-dzien-jezyka-ojczystego-i-ciekawa-kampania/).

    Podobnie jak Filolożka, również i ja wspomnę o ciekawej kampanii społecznej “Ojczysty – dodaj do ulubionych” (pod wpisem dwa filmy reklamowe – polecam!).

    Ochrona języka ojczystego
    W wielu krajach obowiązują ustawy traktujące o ochronie rodzimych języków, a w niektórych (np. Austria lub Niemcy) takie zapisy są w konstytucjach. W Polsce obowiązuje “Ustawa z dnia 7 października o języku polskim” (krótkie jej streszczenie na wikipedii: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ustawa_o_j%C4%99zyku_polskim).  Na jej mocy powołano Radę Języka Polskiego, której zadanie to wydawanie opinii i doradzania w kwestiach używania naszego języka (strona RJP: https://www.rjp.pan.pl/index.php).

    Czy to w ogóle działa?
    Moim zdaniem – nie! Wystarczy przejść się po głównych ulicach polskich miast (np. Kraków), by spostrzec, że brak tam restauracji, gdyż są same “restaurant”, pamiątek również nie kupimy, bo tu tylko “souvenirs”. Podobnie rzecz się ma z kantorem (choć to słówko z łaciny) – spotkamy częściej “exchange”. Natomiast w centrach handlowych już nie ma wyprzedaży tylko “sale”.

    Popatrzmy w telewizor… Obok “You can dance” mamy “Must by the music”, a obecnie promowany jest nowy program Polsatu “Go to dance”. Szczytem hipokryzji był dla mnie program “Voice of Poland”… Całe szczęście, że oszczędzono nam “The stars dance on ice” albo “Dance with Stars”. “Mam talent” obroniono ;).
    Pewnych zapożyczeń nie unikniemy, jednak to, co można przetłumaczyć, tłumaczmy na nasze. Jeden z filmików, które zamieszczam w tym wpisie, mówi o kadrach, a nie o jakimś tam “HR”. Niby to tylko nazwa…

  • #8 – “Zwiadowcy” po raz 10… I prawie po raz ostatni.

    https://zwiadowcy.wydawnictwo-jaguar.pl/books10.html

    Dokładnie to dzisiaj, około godziny pierwszej w nocy, skończyłem czytać 10. część “Zwiadowców Cesarz Nihon-Ja”.

    Tym razem przebywamy setki kilometrów, aby uczestniczyć w wojnie domowej tytułowego państwa Nihon-Ja.  Zamieszanie zostaje wywołane przez Arisakę – jednego z możnych owego cesarstwa, który pod nieobecność władcy zaczyna rozpowiadać plotki, jakoby cesarz miał uciec z kraju. Sam buntownik postanawia go zgładzić, dzięki czemu będzie mógł zasiąść na tronie. Pech chce, że u Shigeru przebywa Horace, którego honor nie pozwala opuścić cesarza w obliczu zagrożenia… Jak to się stało, że Halt i Will znaleźli się w tym dalekim kraju? Dlaczego nie warto zaczepiać Skandian na szerokim morzu? Również dlaczego prawdopodobnie Allys i Evanlyn nigdy nie będą miały kotów? Co wspólnego ma motyl z czarnym niedźwiedziem oraz Halto-sanem? Odpowiedzi uzyskacie podczas lektury. 😉

    Niekończąca się opowieść
    Część 10. jest zdecydowanie najdłuższą ze wszystkich. Niemniej sam nie powiedziałbym, że najlepszą. Oczywiście, że o gustach się nie dyskutuje. Podobnie, jak w przypadku Harry’ego P., każdy z czytelników ma tę jedną z części, którą lubi najbardziej.
    “Cesarz Nihon-Ja” trąci mi jednak oczywistościami. Za dużo, jak dla mnie rzecz jasna, było tam niepotrzebnych opisów, za mało dialogów. Wiadomo jakie będzie zakończenie całości… Mniej było błyskotliwych rozmów Halta z Willem, a szkoda również, że wątki dorastającej młodzieży i ich perypetie także w jakiś sposób zostały… Hmmm… zmarginalizowane.

    Narzekam i narzekam. To wszystko zapewne jest spowodowane tym, że nie bardzo jest na co jeszcze czekać. “Zwiadowcy 11” z tego, co wyczytałem to zbiór luźnych opowieści, nie ciąg dalszy. Ja natomiast chciałbym czegoś więcej… Bohaterowie wkraczają w dorosłość – można zmienić styl pisania, zacząć tworzyć tę historię jakby na nowo, już z myślą o starszym czytelniku. Możliwości jest mnóstwo, niech tylko ta seria się nie kończy! Ostatnio pokochałem właśnie serie – ciągnące się, może nie w nieskończoność, ale takie, które trwają. Wiadomo, że wszystko co dobre, szybko się kończy.

    Jednak jeszcze jedna uwaga do wspominanego zakończenia. Pan Flanagan w dość sprytny sposób zostawił sobie furtkę, aby móc powieść kontynuować (przynajmniej ja w to wierzę). Nie będę tu zdradzał epilogu (nie będącego epilogiem!!!), ale chciałem przeczytać w tej “Cesarzu Nihon-Ja” rozdział z kategorii “10 lat później…”. Autor tego nie robi i jakoś jestem przekonany, że celowo. Po co zamykać sobie drogę do snucia dalej tej historii, jak to w pewien sposób zrobiła Rowling z Potterem? Opowieść można przecież kontynuować… Oby!

    Teraz trzeba czekać na kolejną serię. Jak głosi zapowiedź z ostatniej strony: Już w maju nowa seria Johna Flanagana o fascynujących przygodach Hala Mikkelsona i jego skandyjskich przyjaciół. Bratherband. Zatem do maja! 🙂

    PS: Przy okazji można jeszcze dzisiaj głosować na Blog Roku 2011. SMS o treści B00198 na nr 7122 (1,23 zł). Zachęcam 😉

  • Bookclips.pl – ciekawy serwis o książkach

    Dzisiaj, jak to bywa kiedy mowa o Internecie, w sposób przypadkowy odkryłem serwis booklips.pl.

    Ubolewam, że tytuł jest w języku angielskim, ale trudno (dlaczego nad tym ubolewam wyjaśnię, być może, w innym poście).

    Serwis działa od września 2011 r. Zamieszcza na swoich łamach nowości, zapowiedzi wydarzeń, recenzje, wszystko ze świata książki. Jak można przeczytać w zakładce “O nas“: Piszemy o literaturze w nowoczesnej, popkulturowej formule. Bez przesadnego wydumania i polonistycznego zadęcia. I od razu polonistom się musiało dostać… Oj tam, oj tam, polonistyczne zadęcie. 😉

    booklips.pl zbudowany jest w przystępny sposób. Wyglądem przypomina serwis informacyjny. Moim zdaniem, stanowi dobre źródło wiedzy na temat literatury i to bez polonistycznego zadęcia.

    Pomysł podoba mi się! Życzę sukcesu. 🙂

    PS: I pozdrawiam, a choć jestem polonista, to pozdrowienia są bez polonistycznego zadęcia. 😉

  • VII edycja konkursu na Blog Roku 2011

    Mój blog bierze udział w konkursie na Blog Roku 2011, w kategorii: Profesjonalnie.

    https://www.blogroku.pl/kategorie/e-polonista-laboratorium-jezyka,gwleh,blog.html – to jest adres do zgłoszenia, które jest na stronie konkursu. Również znajdziecie go w kolumnie, po prawej stronie, na samej górze. 😉

    Zdjęcie ekranu przedstawia moją obecność na stronie głównej konkursu. Zapewne chwilową, do czasu zgłoszenie kolejnych dwóch blogów w tej kategorii, ale póki jest, to jest (patrz: Profesjonalne i niżej na zielono). 🙂

  • Podsumowanie A.D. 2011

    Koniec roku. Zabawa sylwestrowa tuż, tuż… Jednak nim nastąpi małe podsumowanie mijającego roku.

    Stwierdzam, iż był to rok bardzo dobry – pod względem zawodowym, jak również osobistym (o drugim aspekcie tutaj nie będę pisał ;). Jeśli chodzi o blogowanie również. e-Polonista.blogspot.com wystartował w marcu tego roku. Powoli rozkręcam się w publikowaniu, jednak daleko mi do ideału. Zamierzeniem było umieszczanie jednego wpisu na tydzień. Nie zawsze się udawało – postanowienie noworoczne zatem jest: częstsze pisanie! Kreśli się w głowie także ogólna wizja tego miejsca… O tym jednak już będę pisał w 2012 roku.

    Zastanawiam się na ile blogowanie można przekuć na coś bardziej wymiernego aniżeli tylko satysfakcję. Cieszy bowiem rosnąca liczba wejść. Smuci nieco brak komentarzy – każda informacja zwrotna jest cenna.
    Zdaję sobie jednocześnie sprawę, iż takich miejsc jak to, w sieci jest mnóstwo. Niektóre odwiedzam regularnie, niektóre inspirują mnie do działania…

    Co do przyszłego roku, to postanowienie już złożyłem. Z pewnością będę kontynuował wyzwanie związane z przeczytaniem 52 książek w ciągu nadchodzących 366 dni. A szansa wzrasta wraz z dodatkową dobą w lutym! 😉

    Teraz…
    Wszystkim tutaj zaglądającym życzę, aby nadchodzący A. D. 2012 był lepszy niż 2011. Spełnienia marzeń i gotowości do ich posiadania. Niech problemy językowe nigdy nie dadzą nam wszystkim spokoju! 🙂

    Pozdrawiam,