Pierwszy i drugi tom serii Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy to moje ostatnie pozycje na liście książek, które przeczytałem w tym roku.
Kategoria: Uncategorized
-
#7 – Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Złodziej Pioruna – dobra książka, kiepski film
Co do owej listy, dostępnej na tym blogu, w zakładce “52 książki!”. Jest tam 18 pozycji (czytam obecnie pierwszy tom Pilipiuka Oko Jelenia, ale wątpię, żeby zasilił jeszcze tę listę). Dominuje różni pojmowana literatura fantasy. To czytam dla przyjemności. Ostatnio również rozkochałem się w seriach, sagach, niekończących się opowieściach. Pozycje jedno tomowe, jakoś nie zdobywają mojego serca – wolę na dłużej pobyć z bohaterami. Dlatego z niecierpliwością oczekuję 10. tomu Zwiadowców, który ma się ukazać już 11 stycznia 2012 r. Odliczam już dni…Percy Jackson – książkaJeszcze za czasów pracy w księgarni, ta pozycja wpadła mi w ręce, ale jakoś nie było okazji by ją przeczytać. W końcu książkę mi użyczono i… jestem usatysfakcjonowany. Oczywiście, nie zachwycam się Percym tak, jak Zwiadowcami, jednak polecam uwadze wszystkich tę serię.Rzecz dzieje się Ameryce. Tytułowy Percy Jackson nie ma lekko:każdego roku zmienia szkołę, gdyż z każdej jest wyrzucany za złe zachowanie, prymusem również nie jest. Dodatkowo musi znosić towarzystwo śmierdzącego partnera matki, z którym mieszka w czasie wakacji. Ojca nie zna… Wszystko zmienia się, kiedy zostaje zaatakowany przez… mityczne stworzenie.Krótko rzecz ujmując: jego najlepszy kumpel okazuje się satyrem, w drodze do miejsca, w którym może być bezpieczny spotykają Minotaura, matka rozpływa się w powietrzu, a nasz główny bohater jest herosem, czyli synem… boga. Nie tego chrześcijańskiego! Jednego z Wielkiej Trójki, zasiadającej na Olimpie. Dodatkowo Percy jest oskarżony o kradzież Pioruna Piorunów – broni Zeusa. Jeśli jej nie odnajdzie, dojdzie do III wojny światowej, gdyż bogowie skoczą sobie do gardeł. Podobnie jak w przypadku dwóch poprzednich wojen…Rick Riordan, amerykański pisarz powieści dla młodzieży i dorosłych, zrobił coś prostego, banalnego wręcz, a jednocześnie ciekawego. Starożytny świat przeniósł w XXI wiek, dodatkowo tak kreując bieg historii, jakby bogowie olimpijscy istnieli i wszystko, co działo się w historii ludzkości, było ich sprawką (choćby wspomniane wojny światowe). Pomysł naprawdę prosty, jednak zamknięty w odpowiedniej ramie, okraszony niezwykłym poczuciem humoru i ciekawie zapakowany. W dodatku, tu wielki ukłon dla autora, w przystępny sposób mówiący o mitologii (greckiej dokładnie rzecz ujmując!). Naprawdę polecam!Percy Jackson – filmNie chcę tu dokonywać szkolnej analizy powieści i pisać o elementach świata przedstawionego, jednak taki wykład przydałby się twórcom filmu. Zmienili wszystko!!! Zdaję sobie sprawę, że adaptacja filmowa rządzi się swoimi prawami, ale to, co zrobił reżyser (skądinąd świetny!) – Chris Columbus oraz scenarzysta Craig Titley, jak dla mnie jest kpiną z widza.Historia filmowego Percy Jacksona mocno, aż za mocno, odbiega od pierwowzoru literackiego. Dawno nie widziałem adaptacji, która tak bardzo zmieniłaby rzeczywistość książki. Wypatrzono przede wszystkim sens całej przygody Percy’ego. Nie wspomniano w ogóle o Kronosie, kim jest, co zamierza? Zmieniono wiek herosa, co jest akurat istotne, w kontekście całości serii (a są również planowane kolejne filmy) – tu chyba górę wzięło to, żeby Percy mógł pocałować Annabeth :/, czego jakoś z książki nie pamiętam.Rozumiem, iż można było zmienić nieco bieg wydarzeń, ale nie ich istotę i wymowę. Podobnie rzecz się ma w odniesieniu do znaczenia i roli, jaką odegrali, poszczególni bohaterowie, np. Luke.Dlatego z całą stanowczością stwierdzam, że film jest na bardzo luźno związany z książki. Kto nie przeczytał książki, nie wie nic sensownego o Percy’m Jacksonie i niestety, ale nie ma co z taką osobą rozmawiać nawet na ten temat.W przygotowaniu jest ekranizacja drugiej części. Mam nadzieję, że wpadki z pierwszą jakoś zostaną wyprostowane… -
Promocja antologii “Zakodowani w Pióromanii”
Dzisiaj odbyła się promocja antologii pt. “Zakodowani w Pióromanii”. Wśród prezentowanych tekstów, znalazły się trzy moje utwory “z zeszłej epoki”. Utwory są datowane na rok 2004 i 2005, czyli za chwilę stukanie im dekada. Miło powrócić do wspomnień.Są to moje pierwsze utwory, które ukazały się drukiem. Jak ująłem to w swoim biogramie: pisze głównie krótkie utwory prozatorskie, choć wierzy, że jego debiut w większym formacie jest jeszcze przed nim. -
Z okazji Świąt Narodzenia Pańskiego…
… życzę wszystkim zadumy nad tym, iż Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami.
Z filologicznego punktu widzenia, to największy cud, jaki dokonał się na ziemi. A że to Słowo przyszło, aby nas wszystkich wybawić i czyni to z Miłości, jest czymś tak niepojętym, że zadumy starczy nam do kolejnych świąt.
Zatem ciepła domowego ogniska, ciszy wspólnego bycia, aby było rodzinnie, serdecznie i radośnie.
Pozdrawiam… -
#2 Dobry Ojczysty – Obejść w stronie biernej?
Obszedłem jezioro. A jezioro zostało…?
Strona bierna od czasownika obejść to kolejny problem naszego pięknego języka. Nie podam w tym miejscu jednak rozwiązania, gdyż ono nie istnieje. W tym przypadku należy użyć jakiegoś synonimu słowa obejść.
Problem?
Obejść jest czasownikiem dokonanym, od którego nie jesteśmy w stanie utworzyć w języku polskim strony biernej. Jego niedokonany odpowiednik to obchodzić. Tu mamy możliwość zastosowania formy obchodzony, obchodzona, obchodzone, czyli imiesłowu biernego.Zatem, jezioro było obchodzone albo jezioro zostało okrążone.
Dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej:
https://grzegorj.private.pl/lingwpl/bierna.html#bierna_akuzatKorzystałem z:
https://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=370 -
#1 Dobry Ojczysty – “Pytać się” czy po prostu “pytać”?
Często mówię Zapytałem się (…). Zwrócono mi uwagę, że to sformułowanie jest bez sensu, gdyż skoro pytam kogoś o coś, to nie pytam siebie, na co miałoby wskazywać owo się, ale właśnie tę konkretną osobę. Powstał więc dylemat, tak jak w temacie posta: pytać się czy pytać?
Odpowiedź brzmi: obie formy są poprawne! Przy czym forma z się jest uznawana za potoczną.
Jak podaje pan Mirosław Bańko z Państwowego Wydawnictwa Naukowego, różnicy znaczeniowej między pytać a pytać się nie ma. Ta druga forma jest nieco potoczna i bardziej ekspresywna, niemniej jednak jest poprawna. Słowo się nie pełni w niej funkcji zaimka zwrotnego, zatem pytać się nie znaczy ‘pytać siebie’. Podobnie jak dotknąć się w zdaniu “Niechcący dotknął się gorącego żelazka” nie znaczy ‘dotknąć siebie’. (por. https://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=203, dostęp dnia 15 grudnia 2011 r.).
Się pełni tu funkcję emfatyczną, czyli służy podkreśleniu, wzmocnieniu przekazu, a w połączeniu z czasownikiem, nie oznacza, iż jest to czasownik zwrotny.
Uff… Jeden z wielu problemów językowych, z jakimi ostatnio się spotkałem, rozwiązany. Czas na kolejne… 🙂
Pozdrawiam,
-
Co można zrobić z czasownikiem w języku polskim?
Odpowiedź na postawione w tytule wpisu pytanie wydaje się prosta – odmienić! Koniugacja, tak przynajmniej mi się wydaje, aż takiej trudności nie sprawia obcokrajowcom, którzy uczą się języka polskiego. Chociaż?
Poniżej zamieszczam małe przedstawienie tego, co można zrobić z owym czasownikiem, na przykładzie pisać. Jak widać, około 50 form… 🙂 Czyż polszczyzna nie jest piękna? 🙂
pisaćCzas przeszłyCzas teraźniejszyCzas przyszły*Tryb przypuszczający
**Tryb rozkazującybezokolicznikTryb oznajmującyliczba pojedyncza1.jar. m.pisałempiszębędę pisałpisałbym─r. ż.pisałaśbędę pisałapisałabym2tyr. m.pisałeśpiszeszbędziesz pisałpisałbyśpiszr. ż.pisałaśbędziesz pisałapisałabyś3.onr. m.pisałpiszebędzie pisałpisałbyniech piszeonar. ż.pisałabędzie pisałapisałabyonor. n.pisałobędzie pisałopisałobyliczba mnoga1.myr. mo.pisaliśmypiszemybędziemy pisalipisalibyśmypiszmyr. nmo.pisałyśmybędziemy pisałypisałybyśmy2.wyr. mo.pisaliściepiszeciebędziecie pisalipisalibyściepiszcier. nmo.pisałyśmybędziecie pisałypisałybyście3.onir. mo.pisalipisząbędą pisalipisalibyniech pisząoner. nmo.pisałybędą pisałypisałyby* w zależności od aspektu stosujemy czas przyszły prosty lub złożony!** Pogrubienie oznacza akcentowaną sylabę. -
Nike A.D. 2011
Literacka Nagroda Nike A.D. 2011 trafiła do Mariana Pilota za książkę Pióropusz.Ogłoszenie werdyktu miało miejsce dzisiaj, tj. 2 października 2011 r., w bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego.
Z pewnością jest to pozycja warta uwagi… Dopisuję do listy lektur obowiązkowych, które każdy polonista znać powinien. Recenzja, mam nadzieję, wkrótce.
Grafika stąd.
-
Totalny sprzeciw – artykuł w “Dzienniku GP”
Wczoraj, tj. 22 września 2011, “Dziennik Gazeta Prawna” opublikowała artykuł Polski nauczyciel pracuje tylko trzy godziny dziennie. W tym miejscu wyrażam swój całkowity sprzeciw wobec wprowadzania opinii publicznej w błąd i podawania niepełnych, wybiórczych informacji.
Rzetelna lektura raportu OECD, na który powołuje się “Dziennik GP”, traktuje tylko o czasie spędzonym “przy tablicy”. Pominięte zostały inne działania, które podejmują nauczyciele, a które należą do ich obowiązków.
Zastanawiam się, kto pozwala na publikowanie takich pesudo-faktów. Nie ma to bowiem nic wspólnego z dziennikarstwem.
Szymon Waliczek, polonista
PS: Oświadczenie Teresa Misiuk, zastępca przewodniczącego SKOiW NSZZ „Solidarność”:Pan Artur Grabek
Redakcja Gazety Prawnej
Szanowny Panie Redaktorze,
kolejny raz pisząc o polskiej oświacie i nauczycielach w znaczący sposób mija się Pan z prawdą. Czy dziennikarza nie obowiązuje etyka? Jakim celom i przez kogo wyznaczonym służyć ma pański tekst opublikowany w Gazecie Prawnej w dniu 22 września 2011 roku pod tytułem „Polski nauczyciel pracuje tylko trzy godziny dziennie”? Zapoznając się z tak sformułowanym tytułem, czytelnik otrzymuje informację, że polski nauczyciel pracuje tylko trzy godziny dziennie. W drugim zdaniu artykułu pojawia się co prawda zwrot o czasie pracy przy tablicy, przez który, jak można przypuszczać, rozumie Pan pensum dydaktyczne, ale po jednoznacznym sformułowaniu tytułu na ten niuans zwrócą uwagę tylko nieliczni czytelnicy. I w ten prosty sposób utrwala Pan w opinii społecznej fałszywe przekonanie o czasie pracy polskich nauczycieli. W połączeniu z wcześniej publikowanymi informacjami o pensjach nauczycieli od 1 września br. wykreował Pan nieprawdziwy obraz czasu pracy i zarobków polskich pedagogów. Po raz kolejny rodzi się pytanie – w jakim celu, na czyje zamówienie?
Pisząc o czasie pracy, warunkach i wynagrodzeniach pracowników oświaty niechętnie i nader rzadko uwzględnia Pan opinie NSZZ „Solidarność”. Mamy głębokie przekonanie, że treść tego listu znajdzie swoje odzwierciedlenie w pańskich publikacjach, które wymagają bardzo wielu sprostowań. Oto najistotniejsze.Czas pracy polskich nauczycieli wynika z art. 42 Karty Nauczyciela, którego pkt 1 brzmi „ Czas pracy nauczyciela zatrudnionego w pełnym wymiarze zajęć nie może przekraczać 40 godzin na tydzień.”Wielkość zróżnicowanego, a nie tylko osiemnastogodzinnego pensum dydaktycznego określona jest w tabeli w pkt. 3 wymienionego artykułu. W końcowej części artykułu wymienia Pan „przywileje” nauczycieli wynikające z Karty Nauczyciela. Pana zdaniem są nimi: wypłata trzynastej pensji, dodatki za wysługę lat, motywacyjny, funkcyjny, za warunki pracy, nagrody jubileuszowe – skoro to przywileje nauczycieli, to czy inne grupy zawodowe ich nie otrzymują?! Pisze Pan także, że za godziny ponadwymiarowych zajęć dydaktycznych otrzymują nauczyciele dodatkowe wynagrodzenie, ale zapomniał Pan napisać, że tylko za te godziny. Za przekroczenie 40 godzin czasu pracy w tygodniu nikt pedagogom nie płaci. A jak jest w innych grupach zawodowych – otrzymują dodatkowe wynagrodzenie za dodatkowy czas pracy, czy nie? Panie Redaktorze w imię rzetelności i uczciwości dziennikarskiej proszę odpowiedzieć na te pytania. No i pominął Pan bardzo ważny aspekt czasu pracy nauczycieli – sławne „godziny karciane” albo jak kto woli „hallówki” bo i taka nazwa w środowisku funkcjonuje. Zmiana wprowadzona w art. 42 Karty Nauczyciela zobowiązała nauczyciela do prowadzenia bezpłatnie i obowiązkowo zajęć z uczniami w wymiarze 1 lub 2 godzin w tygodniu w zależności od typu szkoły. Jakie to powoduje problemy, pisaliśmy nie raz. Te jedna lub dwie godziny stały się workiem bez dna, w efekcie czas pracy nauczyciela systematycznie się wydłuża. Skutecznie zadbała o to obecna ekipa MEN, dokładając nauczycielom zadań, ale o tym też wielokrotnie informowaliśmy.
W imię dociekliwości dziennikarskiej proszę sięgnąć do naszych stanowisk i opinii.
Mamy świadomość, że bez rzetelnego zbadania rzeczywistego czasu pracy nauczycieli Pan i Panu podobni ciągle będą pisać tylko o osiemnastogodzinnym pensum. Od wielu lat NSZZ „Solidarność” ponawiał postulat o przeprowadzenie takiego badania – po raz pierwszy złożył go jeszcze poprzedni przewodniczący SKOiW Stefan Kubowicz na posiedzeniu Komisji Trójstronnej. Badanie jest właśnie realizowane. Proszę cierpliwie poczekać na jego efekty. Ciekawe, czy ktoś zapłaci nauczycielom za pracę ponad 40 godzin w tygodniu!Pozwala Pan sobie w swoim artykule na podanie informacji wręcz absurdalnych, np. w szkole podstawowej jeden nauczyciel przypada na 10 uczniów! Z tego wynika Panie Redaktorze, że chociażby w oddziałach I – III szkoły podstawowej mamy tylko po 10 uczniów! Komfortowe warunki pracy dla ucznia i nauczyciela, ale to niestety tylko wirtualna rzeczywistość wytworzona przez Pana.
Zadziwiające są Pańskie informacje dotyczące samorządów, które znowu mijają się z prawdą. Otóż, żaden samorząd nie zatrudni większej liczby nauczycieli, niż to wynika
z liczby godzin na poszczególne zajęcia edukacyjne i opiekuńczo–wychowawcze. Natomiast, zdarzają się sytuacje odwrotne, tzn. szukając oszczędności samorządy np. zwiększają liczbę uczniów w klasach, ograniczają podziały na grupy lub wręcz likwidują małe szkoły. Dlaczego o tym ważnym problemie Pan nie pisze?Z tego Pańskiego artykułu i wielu innych wynika, że za problemy finansowe w oświacie odpowiada Karta Nauczyciela i Ci, którzy jej zaciekle bronią, tj. związki zawodowe. Jest to ogromne, populistyczne uproszczenie. Zadziwiającym jest, że grupa zawodowa, której wyznacza się niezwykle ważne i odpowiedzialne społecznie zadanie – edukowania dzieci i młodzieży, tych od których zależeć będzie nasza wspólna przyszłość, jest nieustannie atakowana poprzez kreowanie jej fałszywego wizerunku.
Panie Redaktorze, może w celu odkupienia win, ale przede wszystkim w imię nie raz tu przywoływanej rzetelności i uczciwości dziennikarskiej, opisze pan rzeczywistą pracę polskich nauczycieli z ich wszystkimi, różnorodnymi zadaniami z zakresu dydaktyki, opieki, wychowania, czynności administracyjnych i wielu, wielu innych, niejednokrotnie wykonywanych w domu na własnym sprzęcie, bo w szkole jest to niemożliwe. No ale przygotowując taki materiał musiałby Pan wstać od komputera, odwiedzić kilka lub kilkanaście szkół, zajęłoby to trochę czasu. Zapewne znacznie więcej, niż napisanie tego artykułu. Przekonałby się Pan wówczas, że nie ma w Polsce nauczycieli, którzy „pracują tylko trzy godziny dziennie” i zarabiają prawie 5 tysięcy. Poznanie prawdy jest bezcenne. Zachęcamy do tego trudu.
Teresa Misiuk
Zastępca Przewodniczącego
SKOiW NSZZ „Solidarność”Już tylko link do oświadczenia pana Sławomira Broniarza, prezesa ZNP.
-
E-podręczników nie będzie!!!
Znowu nas oszukano! Tak, czuję się oszukany! Zresztą nie po raz pierwszy za kadencji tego rządu. Jako nauczyciel z niecierpliwością czekałem, wręcz wyczekiwałem na e-podręczniki. A tych oczywiście nie będzie!!!
https://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/541390,nie_bedzie_tanszych_e_podrecznikow_dla_uczniow.html
Natomiast wydawnictwa szkolne, jeśli ubiegałyby się o dopuszczenie do sprzedaży nowych podręczników, zmuszone bylyby też poza formą papierową przygotować jej e-booka. Takie zmiany przewidywał projekt nowelizacji rozporządzenia ministra edukacji narodowej z 8 czerwca 2009 r. w sprawie dopuszczania do użytku w szkole programów wychowania przedszkolnego i programów nauczania oraz dopuszczania do użytku szkolnego podręczników (Dz.U. nr 89, poz. 730). Część zmian miała wejść w życie już 1 września, a pozostałe 14 dni od dnia ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.
Jak ustaliliśmy, zaproponowane zmiany spotkały się z dużym protestem wydawców, którzy domagają się od ministerstwa wycofania się z tych pomysłów.
– Stanowczo sprzeciwiamy się tym zmianom – mówi Renata Łapińska członek zarządu, dyrektor wydawnictwa WSiP.
Podkreśla, że wolny rynek i nauczyciele powinni decydować czy chcą korzystać z wersji elektronicznej czy też tylko z podręczników tradycyjnych.
Wszystko wskazuje na to, że presja wydawców będzie większa od determinacji resortu i próśb rodziców.
– Wciąż trwają konsultacje tego projektu. Najprawdopodobniej dopiero jesienią nowelizacja może zostać podpisana przez minister – mówi „DGP” Bożena Komorowska z MEN.
Działaniem resortu zdziwieni są nauczyciele.
– Wprowadzenie podręczników w wersji elektronicznej jest nieuniknione, ale do tego konieczna jest zmiana przepisów i wola ministerstwa – mówi Maria Gudro, recenzentka podręczników i wiceprzewodnicząca Stowarzyszenia Nauczycieli Polonistów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Artykuł z dnia: 2011-08-25, ostatnia aktualizacja: 2011-08-25 08:2A miło być lżej!
PS: Nigdy nie myślałem, że będę politykował na tym blogu… 🙁 Do czego mnie zmusza rzeczywistość… -
Test z edunews.pl
Znajoma na swoim e-portfolio zamieściła link do Testu nowoczesnego nauczyciela. Kiedyś już go sobie robiłem, jednak spróbowałem raz jeszcze… Wynik: 100, chociaż mogłoby być 100+, niech więc będzie to drugie: Gratulacje – jesteś na czasie i dasz sobie radę jako nauczyciel i cyfrowy obywatel XXI wieku.
Cieszę się! 🙂




