Analizują tzw. kanon literatury dziecięcej, wyrzuciłbym z niego większość proponowanych tytułów. Dlaczego? Już śpieszę z wyjaśnieniem… Rzecz jasna wszystko subiektywnie.4 tytuły, których nie polecam czytać małym dzieciom
Analizują tzw. kanon literatury dziecięcej, wyrzuciłbym z niego większość proponowanych tytułów. Dlaczego? Już śpieszę z wyjaśnieniem… Rzecz jasna wszystko subiektywnie.Komentarze
8 odpowiedzi do „4 tytuły, których nie polecam czytać małym dzieciom”
-
Ciekawe zestawienie. Mam podobne odczucia na temat pozycji przez Ciebie wymienionych i jeszcze kilku innych. Z drugiej jednak strony, wychowywałam się na tych bajkach i nie mam traumy czy innych lęków. Powiem więcej, te wszystkie negatywne rzeczy rażą mnie dopiero teraz, może nawet dopiero teraz je dostrzegam. W każdym razie, na dobranoc wolimy czytać coś zupełnie innego 😉
-
Mnie także czytano/ opowiadano te, jak również i inne baśnie (szczególnie rosyjskie – "Ognisty Ptak").
Ja także dostrzegłem te pewne mankamenty dopiero, gdy zostałem tatą. A czy nie mamy traumy? Tego już się nie dowiemy. Niemniej, swojemu dziecku, na wczesnym etapie, nie będę fundował takich emocji. Mamy co czytać. 🙂 -
Moim zdaniem każdą bajkę / baśń należy przeczytać samemu, zanim usłyszy ją dziecko. Daleko szukać nie trzeba – Brzechwa:
"Przyszły dwie panie do renifera.
Renifer na nie spoziera
I rzecze z galenterią: "Bardzo mi przyjemnie,
Że będą panie miały rękawiczki ze mnie".Kurtyna!
-
Zdecydowanie popieram opcję czytania wpierw samemu.. Bo może ktoś chce czytać "dziwne" albo drastyczne bajki swoim dzieciom, wtedy przynajmniej zrobi to świadomie 🙂 Polecam też obejrzeć obrazki, które ilustrują współczesne bajki. SKORO SAM NIE MOGĘ NA OBRAZKU ROZPOZNAĆ ZAJĄCZKA BEZ POMOCY PODPISU – znaczy coś tu raczej nie gra.. Odkładam na szafę 🙂
-
A ja czytam i dla moich córek jest oczywiste, że jak ktoś jest zły to przydarza mu się coś złego. To dorośli mają rozwiniętą empatię, a dzieci dopiero muszą się jej nauczyć.
Mam takie luźne skojarzenie, że właśnie dlatego armie złożone z dzieci są brutalne – bo tam nikomu nie zależy na rozwinięciu empatii. Ale to tylko skojarzenie 🙂 My namiętnie czytamy o utopcach i innych dziwadłach, które wciągają złych ludzi w czarną toń i jak wtedy pracuje wyobrażnia dziecka to aż miło patrzeć jak się z tej dziecięcej główki kurzy. A chyba o to chodzi – o rozwijanie wyobraźni. Pozdrawiam serdecznie -
To dokładnie tak jak u nas. Też wychowałam się na tych książkach i jak słyszę “Baśnie Andersena” albo ” Baśnie Braci Grimm” to pierwsza myśl: dzieciństwo 🙂 z perspektywy czasu jak już mam swoje dzieci i trafia w moje ręce jakaś bajka do przeczytania to z reguły najpierw skupiamy się na obrazkach, oglądamy, a ja szybko wiodę wzrokiem i czytam czy wszystko jest ok 🙂
-
My ostatnio w domu z mężem dyskutowaliśmy na ten temat.Choć nie powiem bo ja jako dziecko bardzo dużo czytałąm bajek właśnie tych autorów. Jednak teraz z perspektywy rodzica tez mam obiekcje.
-
Ja w dzieciństwie uwielbialam te baśnie. Potrafiłam odróżnić literacką fikcję od rzeczywistości i nie bałam się tych historii
Dodaj komentarz