Kategoria: Szkoła

Z życia nauczyciela języka polskiego

Teksty o szkole, edukacji, nauczaniu, prawie oświatowym, również o języku polskim itp., czyli tym, czym żyje nauczyciel. Po prostu szkoła!

  • 5 października – Międzynarodowy Dzień Nauczyciela

     W Polsce chyba mało kto wie, że akurat na całym świecie Dzień Nauczyciela jest obchodzony 5 października. UNESCO pierwszy raz proklamowała go w 1994 roku.
    W tym roku świętowanie odbywa się pod hasłem „Wzmacniać nauczycieli – wspierać zrównoważony rozwój społeczeństw.”
    Portal superbelfrzy.edu.pl z kolei zaprasza wszystkich nauczycieli, aby dzięki memom pokazali swoje pasje. 

    Jak tylko zdążę również popełnię jakiegoś mema. 🙂
  • Ostatni dzień Kolegium Nauczycielskiego w Bielsku-Białej

    30 września 2015 r. jest dniem smutnym – decyzją różnych władz, na różnych szczeblach, przestaje istnieć, jednocześnie przechodząc do historii, Kolegium Nauczycielskie w Bielsku-Białej. Placówka ta przez niemalże ćwierć wieku (w przyszłym roku obchodzony byłby jubileusz 25-lecia istnienia) wykształciła nauczycieli oraz pedagogów, pracujących obecnie w wielu placówkach. Sam należę do tego grona.

    Podczas mojej pierwszej rozmowy o pracę w szkole (zakończoną sukcesem), panią dyrektor nie zainteresował mój dyplom mgr bardzo znanego uniwersytetu, ale właśnie ten z KN. Jak się później okazało, był to jeden z ważniejszych argumentów, przemawiających za moją osobą. Zresztą – wiele razy w swojej karierze zawodowej usłyszałem, że po kolegium to są dobrzy nauczyciele.

    Same czasy studiów wspominam bardzo dobrze. Nie tylko atmosferę uczelni, znajomych, ale także wykładowców. Z niektórymi spotkałem się po latach w różnych okolicznościach – okazało się, że pamiętali.

    Nie wiem, nie rozumiem dlaczego, w kraju nad Wisłą, nie udało się uratować kolegiów, a szczególnie tego jednego? Były prośby, petycje, listy, zebrania… A może nie było strajku, manifestacji, pikiety i wycieczki na Wiejską – jednym słowem zadymy?

    W całym procesie ratowania bielskiego Kolegium Nauczycielskiego, moim zdaniem, zabrakło odrobiny dobrej woli ze strony decydentów. Rezygnacja z dorobku naukowego takiej placówki to marnotrawstwo.

    Tyle.

  • Trudne dobrego początki…

    Rok szkolny rozpoczął się. Fakt.
    Jedziemy już pełną parą. Fakt.
    MEN ma mnóstwo pomysłów. Fakt.
    Pierwsza chrypa już za mną. Fakt.
    Kilka kilogramów papierów przede mną. Fakt.

    Co począć? Pracuję dalej… Szkoda, że tak mało czasu na blogowanie. 🙁

  • #MENsięcznik “Czego na języku polskim nauczyli się gimnazjaliści”

    Tytuł wpisu jest cytatem. Moim zdaniem na końcu aż prosi się o pytajnik (?). Niemniej sam tekst bardzo ciekawy i dający do myślenia. Miłej lektury.

    Czego na języku polskim nauczyli się gimnazjaliści


    Nowa podstawa programowa miała zmienić polonistyczne nauczanie. Czy to się udało? Czy uczniowie zostają wyposażeni w nowe umiejętności i lepiej się rozwijają? Instytut Badań Edukacyjnych sprawdził to w dwuletnim badaniu obejmującym 180 szkół w całej Polsce.


    Po tym, jak zakończyło się wdrażanie nowej podstawy programowej w gimnazjach, badacze IBE sprawdzili, jak realnie zmieniło się nauczanie w szkołach. W latach 2012 – 2014 w 180 szkołach przeprowadzone zostało badanie Dydaktyka literatury i języka polskiego w gimnazjum w świetle nowej podstawy programowej. Objęło uczniów wszystkich klas gimnazjum (w sumie 16 886 osób), ale też ich rodziców (16 213), nauczycieli języka polskiego (477), dyrektorów szkół (177) i nauczycieli bibliotekarzy (192).
    Naukowcy przyglądali się m.in. narzędziom dydaktycznym i metodom nauczania stosowanym przez polonistów. Przeanalizowano też prace uczniów, by sprawdzić jak radzą sobie z zapisanymi w podstawie programowej trzema wymaganiami ogólnymi:
    • odbiorem wypowiedzi i wykorzystaniem zawartych w nich informacji,
    • analizą i interpretacją tekstów kultury,
    • tworzeniem wypowiedzi.
    Kompetencje komunikacyjno-językowe uczniów
    Warunkiem skutecznej komunikacji jest zachowanie poprawności językowej wypowiedzi, właściwe posługiwanie się językiem, znajomość rządzących nim reguł. Nieumiejętność poprawnego posługiwania się językiem rodzi problemy komunikacyjne i utrudnia funkcjonowanie w społeczeństwie. A jak w tym zakresie wypadli gimnazjaliści?
    Uczniowie gimnazjum dość dobrze radzą sobie z nieskomplikowanymi procesami komunikacji językowej. Mają podstawową wiedzę z zakresu słownictwa, zasad poprawności, tworzenia tekstów – w szczególności rozprawek i zaproszeń, doboru odpowiedniego stylu wypowiedzi i rozpoznania podstawowych założeń intencji tekstu.

    Gdy jednak przyjrzeć się głębiej procesom komunikacyjnym, ich kompetencje okazują się niewystarczające. Choć np. znają zasady poprawności językowej, nie potrafią zastosować ich w tworzonym tekście lub nie są w stanie zgodnie z nimi ocenić tekstu cudzego.
    Podobnie dzieje się w przypadku zasad ortografii i interpunkcji, które – choć dla większości znane – nie mają zastosowania w tekście. Na przykład uczniowie rzadko są w stanie wykorzystać  gramatyczną, wiedzę o składni i powiązać ją z zasadami interpunkcyjnymi i ortograficznymi, nie doceniają też ich wpływu na logikę i jasność wypowiedzi.

    Podobnie rzecz się ma z zasobem słownictwa – choć słownik czynny uczniów jest zadowalający, to zdecydowanie gorzej jest z wyrazami pochodzenia obcego, rozumieniem  metafor czy wiedzą o funkcji operatorów metatekstowych (typu: „po pierwsze,… po drugie…”).

    Skuteczna komunikacja nie jest możliwa bez zrozumienia doboru odpowiedniego stylu wypowiedzi, a także jej intencji, a te umiejętności nie są wystarczająco opanowane przez gimnazjalistów. Do tego w trakcie badania tych kompetencji zauważono znaczący wpływ praktyk komunikacyjnych dominujących w mediach elektronicznych, na których omawianie nauczyciele – jak przyznają sami – nie znajdują czasu  na lekcjach.

    Kompetencje kulturowe i interpretacyjne uczniów
    Udział w kulturze to element uczestnictwa w życiu społecznym. Dzięki kulturze ludzie się porozumiewają, komunikują – od najprostszych gestów przez język naturalny po wysoką sztukę, filozofię i naukę. Nauka odbioru tekstu kultury jest więc równocześnie procesem kształtowania osobowości i nabywania umiejętności porozumiewania się na najwyższym poziomie komunikacji. Jak z tym wyzwaniem radzą sobie polscy gimnazjaliści?

    Stykając się z tekstem kultury, uczniowie zazwyczaj są w stanie rozpoznać jego cechy gatunkowe. Rozpoznają podstawowe nawiązania do dziedzictwa kulturowego, wskazują motywy wspólne dla różnych tekstów, właściwie rozpoznają fabułę i przekaz informacyjny utworu.

    Gubią się jednak, gdy w tekście pojawiają się odwołania do pozaliterackich inspiracji  kulturowych, a jeśli je rozpoznają, nie radzą sobie z interpretacją ich funkcji w dziele. Podobnie dzieje się z bardziej ogólnymi refleksjami na temat utworu. W większości uczniowie pozostają bezradni wobec zadań, które sprawdzają te umiejętności. Tak samo trudna jest dla nich analiza warstwy językowej dzieła. Gimnazjaliści mają więc kłopot z interpretacją tekstu kultury, choć potrafią trafnie zanalizować poszczególne jego składniki.

    Z badania wynika jednoznacznie, że w szkole nieskutecznie uczy się interpretacji jako formy samodzielnego myślenia. Potwierdzają to obserwacje lekcji, w trakcie których tekst omawia się krok po kroku, bardziej skupiając się na analizie poszczególnych elementów, nie dając uczniom wyzwań w postaci podjęcia twórczego wysiłku w celu głębszej analizy i interpretacji.
    Niepokoi również – powszechnie odnotowywany w trakcie badania – kłopot uczniów z uzasadnianiem własnych sądów.

    Program nauczania i lektury
    Podstawa programowa daje nauczycielom dużą autonomię w tworzeniu programów nauczania. Okazuje się jednak, że większość z nich wykorzystuje zaproponowany przez wydawnictwa programy dołączane do podręczników. Niewielu je modyfikuje, a jeśli już – to robią to głównie młodsi nauczyciele.

    Nauczyciele w większości akceptują przedstawiony w podstawie programowej spis lektur. Rzadko proponują inne utwory – modne, chętnie czytane przez młodzież, czasem budzące kontrowersje. Mniej niż 40 proc. nauczycieli deklaruje, że wybór lektury konsultuje z uczniami.
    Uczniowie z kolei zwracają uwagę, że w lekturowych wyborach i tematach lekcji pomijane są  zagadnienia dla nich najbardziej interesujące: problemy okresu dojrzewania, konfliktów międzypokoleniowych, równości kobiet i mężczyzn, erotyki. Aż 12 proc. uczniów przyznaje, że w ogóle nie czyta lektur, jeśli dodamy do tego 3 proc. uczniów, którzy odmówili odpowiedzi i 34 proc. takich, którzy czytają kilka razy w roku (a więc okazjonalnie), to liczba ta mocno niepokoi. Nauczyciele są bezradni wobec tego problemu, wielu nie zna metod aktywizowania czytelniczego, nie zaleca do lektury utworów interesujących uczniów, nie formułuje też w związku z czytanym utworem ciekawych problemów.

    Metody pracy gimnazjalnych polonistów
    Nauczyciele deklarują, że wykorzystują rozmaite metody dydaktyczne, zwłaszcza cenią metody aktywizujące. Twierdzą, że najczęściej na lekcji wprowadzają dyskusję i burzę mózgów, choć również chętnie każą uczniom głośno czytać i stosują indywidualne arkusze pracy. Uczniowie z kolei utrzymują, że najczęściej prowadzone są lekcje analizy i interpretacji dzieł literackich, niekoniecznie są to dyskusje.
    Rzadko stosowana jest praca w grupach, lubiana przez uczniów, mniej ceniona przez nauczycieli. Tylko 30 proc. nauczycieli stosuje ją raz w tygodniu, mniej niż połowa – raz w miesiącu.

    Połowa uczniów twierdzi, że właściwie na każdej lekcji nauczyciel dyktuje im notatki. Regularnie samodzielne notatki tworzy tylko jedna czwarta z nich. To niepokoi, bo pokazuje, że duża część nauczycieli nie uczy samodzielności, nie ufa umiejętnościom uczniów i nie próbuje ich kształtować.

    Wśród pomocy dydaktycznych wykorzystywanych podczas lekcji dominują słowniki i encyklopedie, niemal wyłącznie w wersji papierowej. Nowe technologie wykorzystywane są znacznie rzadziej. Więcej niż dwie trzecie nauczycieli w ogóle nie korzysta z tablicy multimedialnej, telewizora czy radia. Ponad połowa deklaruje, że wprowadza na lekcje Internet, jednak niewielu robi to częściej niż raz w tygodniu. Tymczasem dla uczniów nowe technologie są atrakcyjne, ponadto oni sami są dobrze zaznajomieni z Internetem, który niekiedy stanowi dla nich podstawowe źródło informacji.

    Sprawdzanie wiedzy i umiejętności uczniów
    Tradycyjnie dominują dwie formy: ćwiczenia, które mają być wykonane w domu oraz wypowiedzi ustne podczas lekcji. Te metody większość nauczycieli stosuje przynajmniej raz w tygodniu. Dłuższe prace pisemne (domowe i klasowe) oraz kartkówki zadawane są rzadziej, ale w większości klas przynajmniej raz w miesiącu.
    Około 15 proc. nauczycieli nigdy nie ocenia  projektów, nie przeprowadza dyktand i nie sprawdza zeszytów.
    Trzy czwarte nauczycieli przeprowadza testy kompetencji jedynie kilka razy w roku. Przeczy to zarzutom, że edukacja polonistyczna podporządkowana jest wyłącznie przygotowaniu do egzaminu.

    Dla uczniów najtrudniejszą formą sprawdzania ich umiejętności jest rozbudowana praca pisemna, która powinna być rzetelnie omówiona i skomentowana przez nauczyciela. Prawie połowa nauczycieli opatruje komentarzem wszystkie prace, a kolejne 40 proc. większość z nich. Jednak 30 proc. uczniów najsłabszych otrzymało stopień z pracy bez komentarza nauczyciela.

    Atmosfera w szkole
    Zdecydowana większość gimnazjalistów deklaruje, że atmosfera w szkole i klasie jest dobra (odpowiednio ok. 60 i 70 proc.). Twierdzą, że język polski nie sprawia im trudności (taka jest opinia 82 proc.), a uzyskiwane oceny ich zadowalają. Nauczycieli języka polskiego cenią i darzą sympatią. Również rodzice i nauczyciele dobrze oceniają atmosferę w szkole. Te wyniki pokazują, że gimnazjum jest postrzegane jako szkoła lubiana przez uczniów i akceptowana przez rodziców.

    A na co wskazują nauczyciele? Przede wszystkim podkreślają duże zróżnicowanie poziomu umiejętności uczniów. 40 proc. polonistów w klasie ma zarówno uczniów bardzo słabych, jak i wybitnych, wobec czego konieczne jest różnicowanie metod pracy. A to zdaniem 62 proc. nauczycieli znacznie utrudnia im pracę.

    96 proc. nauczycieli deklaruje, że dodatkowo pracuje z uczniami słabymi. Większą uwagę uczniom bardzo dobrym poświęca 83 proc. nauczycieli. Dla prawie połowy problemem jest znaczne zróżnicowanie kultury osobistej uczniów. Z kolei na zbyt wysoką liczbę uczniów w klasie, jako utrudnienie w pracy, zwraca uwagę 54 proc. nauczycieli.

    Mimo to zachowanie dyscypliny w klasie nie jest dla polonistów najpoważniejszym problemem (potwierdzają to zresztą uczniowie). Tylko 7 proc. nauczycieli wskazuje to jako istotną przeszkodę w pracy. Jeśli wskazywane są kłopoty, to właśnie te o charakterze dydaktycznym. Najgorzej jest z motywowaniem uczniów do lektury – nie radzi sobie z tym aż 64 proc. nauczycieli. Więcej niż połowa nie potrafi zmotywować do nauki w ogóle.
    Podobnie sytuację oceniają uczniowie. Uważają, że poloniści, jakkolwiek sympatyczni, są mało wymagający i nie potrafią ich przekonać, żeby czytali lektury i przykładali się do nauki tego przedmiotu.

    Wnioski i zalecenia
    Eksperci przedstawili zalecenia dotyczące najważniejszych tematów edukacji polonistycznej wynikające z badania. Oto niektóre z nich:

    • Największym wyzwaniem dla gimnazjalnej edukacji polonistycznej jest fakt odchodzenia części uczniów od czytania książek. Wobec tego bardzo ważne jest umiejętne motywowanie do lektury. Nauczyciel np. kilka tygodni przed omówieniem lektury powinien przeprowadzić lekcję zapowiadającą problem, przeczytać z uczniami intrygujący fragment utworu lub w inny sposób zachęcić do przeczytania dzieła.
    • Bardzo ważne jest, by przy doborze lektur brać pod uwagę zainteresowania uczniów, ich wyrobienie czytelnicze, potrzeby i możliwości. Niekiedy warto różnicować lektury: nie wszyscy uczniowie muszą czytać te same dzieła. Przy czym szczególnie trzeba dbać o to, żeby dostosowywać lektury do oczekiwań zarówno dziewcząt, jak chłopców.
    • Ważne, żeby dotykać tematów bliskich uczniowi, takich, które są dla niego intrygujące i istotne. W różnego typu ćwiczeniach warto też odwoływać się do znanego im środowiska Internetu np. ćwiczyć trudną do wychwycenia przez gimnazjalistów umiejętność manipulacji.  Warto analizować pod tym kątem również teksty publicystyczne i literackie: bo jeżeli uczniowie mają problem z rozpoznawaniem perswazji/manipulacji w reklamach czy pokrewnych wypowiedziach jawnie perswazyjnych, to inne teksty będą sprawiać im jeszcze więcej trudności.
    • Nauczyciele powinni czasem usuwać się w cień, aby – obserwując pracę uczniów – pozwalać gimnazjalistom na samodzielną pracę z tekstem. Ważne jest, by to uczniowie odkryli ścisły związek analizy tekstu z jego interpretacją. Uczeń powinien zatem z jednej strony ośmielić się jako czytelnik, z drugiej strony musi nauczyć się dyscypliny w argumentowaniu i wskazywaniu w tekście dowodów na zasadność proponowanego odczytania.
    • Nauczyciele powinni zezwolić na wyrażanie przez uczniów własnego zdania w akcie interpretacji, ale zarazem powinni od nich wymagać właściwego argumentowania i jasnego przedstawiania swojego stanowiska.
    • Konieczne jest poprowadzenie szkoleń z interpretacji tekstów kultury dla nauczycieli polonistów, żeby mogli efektywnie prowadzić lekcje z tego zakresu. Podczas lekcji obraz, film, spektakl teatralny powinny być traktowane jako autonomiczne teksty. Należy je interpretować z równą uwagą co teksty literackie, nie powinny pozostawać jedynie kontekstem dla dzieła literackiego.
    • Niezbędne jest też dokształcenie polonistów w zakresie nowych mediów i zachęcenie do korzystania z nich. Nowe media są bowiem naturalnym środowiskiem dla uczniów, zatem nauczyciel, który chce utrzymać porozumienie z uczniami, musi znać tę dziedzinę komunikacji.
    • Oceniając ucznia, nauczyciel zawsze musi przekazać mu klarowne zasady oceny. Każda ocena musi zostać uzasadniona. Nie można się skupiać tylko na błędach, w uzasadnieniu trzeba również (a niekiedy przede wszystkim) podkreślać mocne strony wypowiedzi uczniów.
    • Konieczne jest systematyczne prowadzenie ćwiczeń z zakresu ortografii i interpunkcji. Obie umiejętności muszą być wiązane z praktyką tworzenia tekstów. Należy przy tym uwrażliwiać uczniów na jakość tekstów internetowych i SMS-owych.
    • Trzeba z uczniami ćwiczyć formy wypowiedzi ustnej z uwzględnieniem zasad retoryki i umiejętności perswazji.
    Zadaniem nauczycieli polonistów jest wykształcenie w uczniach świadomości, że tylko sprawne posługiwanie się językiem – zarówno jako odbiorcy i interpretatora cudzych tekstów, jak i twórcy tekstów własnych – daje zdecydowanie większe szanse na sukces na kolejnych etapach edukacji, a także w związku z planami uczniów dotyczącymi przyszłej kariery zawodowej.

    Bez sprawnej komunikacji nie jest możliwa nie tylko kariera polityka, lekarza, prawnika czy aktora, ale również dobrego mechanika samochodowego, szefa kuchni czy stylisty-fryzjera.

    Pobierz informację prasową (docxpdf)
    (Źródło: Instytut Badań Edukacyjnych. Pierwotnie znalazłem na edunews.pl)
  • #MENsięcznik Brak pieniędzy na sprawdziany? (uzupełnione)

    https://forsal.pl/artykuly/855392,men-boi-sie-sprawdzianu-resort-edukacji-po-cichu-wygasza-badania-oceniajace-szkolnictwo.html

    Teraz tylko podsyłam, moim zdaniem ciekawy, artykuł. Na szerszy komentarz potrzebuję nieco więcej czasu.

    Moim skromny zdaniem (uzupełniam – 10 marca 2015 r.)

    Reformy reformami, a życie życiem… Takie słowa cisną mi się do ust po przeczytaniu artykułu na forsal.pl (link powyżej). Ministerstwo Edukacji Narodowej wprowadziło reformę, na którą nie miało zabezpieczonych pieniędzy. Wyszło zatem tak jak zwykle.
    Szczerze Państwu powiem, iż najgorsze co jest w polskim systemie edukacji to brak stałości. Człowiek planuje działania, dostosowuje się do wymagań, pisze różnego rodzaju plany, opinie itd., które w niedługiej przyszłości (czasami z roku na rok) okazują się niepotrzebne. Bo coś było złym pomysłem, bo coś nie wypaliło, bo MEN się z czegoś wycofuje… Swoim maturzystom (osobom dorosłym – uczę m.in. w liceum dla dorosłych) szczerze i otwarcie powiedziałem, że w tym roku matura będzie wyglądać tak i tak. Co natomiast będzie w przyszłym roku? Sam Pan Bóg raczy wiedzieć, gdyż po drodze mamy wybory parlamentarne i wiele może się zmienić.
    Wycofywanie się z badań, które nic nie wniosą rozumiem. Jednak bardzo zaniepokoiło mnie jedno zdanie ze wspominanego artykułu: 

    Ministerstwo odpiera zarzut i przekonuje, że na analizy do tej pory po prostu nie udało się wynegocjować pieniędzy z UE.

    Wszystko jest zatem uzależnione od cioci Unii. Na większości materiałów dotyczących szkoleń czy np. matury, widnieje logo UE. Czyli jak się pieniądze (dotacje) skończą, to wrócimy do starej formuły matury? Nastąpi likwidacja sprawdzianu szóstoklasisty, egzaminu gimnazjalnego itd? Czy taki los podzielą zewnętrzne egzaminy zawodowe?

    I jeszcze raz podkreślam – najgorszy jest brak stałości… 🙁

  • Ciekawa analiza wyników matur z języka polskiego z poziomu podstawowego.

    https://iar.pl/aktualnosci/2014-10-13_Matura.html

    Zachęcam do zapoznania się dość ciekawą analizą wyników matur z języka polskiego z poziomu podstawowego.

    Naprawdę ciekawe… Trudno zająć mi jednoznaczne stanowisko, gdyż egzaminatorem maturalnym (pewnie jeszcze!) nie jestem. Nie wiem, jak wygląda od kuchni sprawdzanie matur. Czy proceder poszukiwania punktu lub dwóch rzeczywiście jest stosowany? Nie wiem…

  • Idą zmiany…

    Cyfrowa Szkoła, e-podręczniki, jeden podręcznik dla wszystkich uczniów…

    Czy nam się to podoba, czy też nie, idą zmiany w polskiej szkole. Rząd, a dokładniej następujące po sobie panie minister edukacji narodowej, forsują kolejne zmiany, o których wspominałem wcześniej. Inną sprawą jest przygotowanie samych szkół, jeszcze inną nauczycieli, samorządów, jak również samego rządu oraz ministerstwa.

    Faktem natomiast jest, iż pierwszaki otrzymają podręczniki. We wrześniu 2015 r. oddane zostaną “państwowe” e-podręczniki, które każdy nauczyciel będzie mógł edytować wedle swojego uznania. Program “Cyfrowa Szkoła” przetarł pewne szlaki. To się dzieje.

    Co z tego wynika? Jak usłyszałem dzisiaj, że o znajomość obsługi komputera nikt już nie pyta, tak samo, jak o umiejętność posługiwania się żelazkiem. Pewne kompetencje cyfrowe stają się normą. W konsekwencji odejdzie do lamusa współczesne myślenie o szkole – to obecne było budowane ponad 200 lat, więc trochę wody w Wiśle i Odrze musi jeszcze upłynąć, zanim zmieni się pojmowanie edukacji. Niemniej to nastąpi, a nastąpi (gwarantuję!) szybciej niż później.

    Być może ten tekst jest zbyt ogólnikowy, nic nie wnosi nowego, może powielam i powtarzam pewne slogany. Ale dzisiaj tyle… Będę rozwiał te tematy już wkrótce.

  • Asystent nauczyciela – czy podzielimy los domów dziecka?

    W marcu* Sejm ustanowił nowy zawód – asystent nauczyciela. Ma to być osoba wspierająca nauczyciela w procesie dydaktycznym, jednak będzie zatrudniona wg Kodeksu Pracy, a nie wg Karty Nauczyciela. Zmiana jest pozytywna dla samorządów, chociaż już rodzą się pytania, jak taką osobą zaszeregować. Wiadomo, iż nie może zarabiać więcej od nauczyciela dyplomowanego. A dolna granica? Tę wyznacza tzw. płaca minimalna, czyli 1680 zł brutto (na rękę ok. 1250 zł). Do zarobków asystentów jeszcze wrócę…

    Asystent nauczyciela musi posiadać dokładnie takie samo wykształcenie, jak normalny nauczyciel – studia wyższe z przygotowaniem pedagogicznym. Sejm, stosunkowo szybko, przyjął także poprawkę, iż asystenci będą mogli tylko pracować w klasach 1-3.

    Czy podzielimy los domów dziecka?
    Zastanawiający jest tryb zgłoszenia tej nowelizacji ustawy o systemie oświaty. Została wprowadzona pod obrady jako… inicjatywa poselska, tym samym nie podlegała konsultacjom społecznym. Ani ZNP, ani oświatowa Solidarność nie miały okazji do zaopiniowania proponowanych zmian.

    Po drugie – i tu ponownie stawiam pytanie: czy podzielimy los domów dziecka? Od 1 stycznia 2014 r., we wszystkich placówkach typu dom dziecka, nie ma już pracowników zatrudnionych na Kartę Nauczyciela, są tylko pracownicy samorządowi. Dla JST jest to dobre rozwiązanie – tnie się koszty, są “jakieś” oszczędności. Jednocześnie zwalnia się ludzi. Próba wprowadzenia do szkół asystentów jest dla mnie krokiem w podobnym kierunku – pozbyciem się KN, ale na około.

    Jeszcze raz o zarobkach
    Trochę ogólniej… Płaca minimalna to naprawdę szerokie pojęcie. Spotkałem się z praktyką, iż pracownik, który otrzymywał dodatek stażowy, tak czy siak zarabiał 1680 zł. Dlaczego? Pracodawcy wykorzystują luki w prawie i tak obliczają podstawę wynagrodzenia, aby po dodaniu do niej dodatku stażowego, wyszła płaca minimalna. Pracownik otrzymuje minimum? A i owszem… Wzór jest stosunkowo prosty:

    x + (x*y) = 1680 zł,
    gdzie x to podstawa wynagrodzenia, a y to % dodatku stażowego.

    Oby przyszli asystenci nauczycieli nie padli ofiarą tego systemu.

    I ostatnia rzecz… Czy młodzi ludzie, kończący studia, będą chcieli pracować na takim stanowisku? Zapewniam, że tak, bo o pracę jest trudno.

    * data uchwalenia to 24 kwietnia 2014 r., ustawę ogłosaono 20 maja, a wejść w życie ma 4 czerwca, z wyjątkiem Art. 1 pkt 2 lit. a w zakresie art. 16 ust. 2 ustawy zmienianej w art. 1, który będzie obowiązywał od 1 września 2014 r.

  • Biblioteki bez książek…

    Na początek lektura artykułu https://booklips.pl/newsy/biblioteki-bez-ksiazek-coraz-popularniejsze/ .

    e-podręczniki

    Czy rzeczywiście biblioteki nie powinny gromadzić książek? Napiszę rewolucyjnie – te szkolne już nie. Naprawdę szkoda na to miejsca, skoro większość lektur jest już dostępna on-line, a informacje ze słowników, leksykonów czy encyklopedii łatwiej i szybciej można znaleźć przez Google’a. Podoba mi się rozwiązanie opisywane w artykule, że część księgozbioru pozostawiono, gdyż ktoś bardziej lubi czytać słowo drukowane (tu w odniesieniu do literatury powszechnej) albo pewne książki mają w ocenie nauczycieli dużą wartość edukacyjną. Po drugie o gustach się nie dyskutuje, więc jak ktoś woli e-book, niech ma e-book, ktoś woli papier, niech ma papier.

    Przede wszystkim, w formie “e-” powinno udostępniać się podręczniki. Rząd obiecywał, obiecywał… i nic. Pisałem już o tym. Ponownie odniosę się do artykułu – taki e-podręcznik łatwiej aktualizować. Choćby wstawienie daty śmierci poety (mam na myśli akurat poetkę, Wisławę Szymborską – autentyczna sytuacji z lekcji, kiedy kiedy to podręcznik nie nadążał za czasem, gdyż był  sprzed 4 lat).

    Może się doczekam i takich czasów, że i w mojej bibliotece nie będzie książek… No, oby tylko tej biblioteki nie zamknięto, bo to nie o to chodzi. 🙂

  • Lista płac nauczycieli

    Wczoraj “Gazeta Wyborcza” opublikowała listę płac nauczycieli. Otwiera ją historyk, który pracuje 1. rok w szkole społecznej, ma 10 godzin (czyli 10/18 etatu, a nie pół, jak podała “GW”) i zarabia 1060 zł netto.

    Pensje, po analizie danych z listy, są rzeczywiście zróżnicowane. Kultowym (chyba) stanie się matematyk, fizyk, chemik, pracujący 27 godzin w szkole publicznej (gimnazjum), dodatkowo w prywatnym gimnazjum (4 godziny, za które dostaje 1000 zł! – wow!) i jeszcze dorabiający korepetycjami, z czego “wyciąga” ok. 5000 zł.  W sumie: 8500 zł netto. W skład pensji wchodzi jeszcze wysługa – wg zestawienia posiada między 10 a 15 lat pracy.

    Zastanawiam się czy te 5 tys. to taki oficjalny dochód. Warto jeszcze nadmienić, iż pan pracuje w Warszawie. Niemniej jest obrotny, widocznie ma czas na tyle korepetycji, niech ma! 🙂

    Ale… Zawsze musi być ale. Dlaczego trzeba dorabiać? Czy rzeczywiście Polski nie stać na to, aby w szkole pracowali najlepsi fachowcy, którzy z zapałem i oddaniem poświęcaliby swój czas dla dobra uczniów, w konsekwencji narodu? Patetycznie zabrzmiało. Wierzę jednak, że się da…

    Lista płac nauczycieli, podobnie jak artykuł w “GW”, nie wniosła nic do ogólnopolskiej już dyskusji. Podnoszenie pensum, mówienie, że nauczyciel ma pracować 40 godzin tygodniowo w szkole, zniesienie Karty Nauczyciela itd. to populizm – tak reformy się nie robi. Tylko skąd rządzący mają to wiedzieć, skoro ich stosunek do historii jest taki, że tną jej godziny w szkole. Widocznie uznali, że to mniej potrzebny przedmiot, a wniosków z przeszłości wyciągać nie trzeba.

    Pozdrawiam,