Kategoria: Szkoła

Z życia nauczyciela języka polskiego

Teksty o szkole, edukacji, nauczaniu, prawie oświatowym, również o języku polskim itp., czyli tym, czym żyje nauczyciel. Po prostu szkoła!

  • Kalkulator Uśrednionego Pensum – wersja testowa

    Kalkulator Uśrednionego Pensum

    Kalkulator Uśrednionego Pensum

    Oblicz uśredniony wymiar pensum dla nauczyciela zatrudnionego w różnych wymiarach (np. 18/18 i 22/22).

    Wyniki obliczeń

    Suma zrealizowanych godzin (N_suma): 0
    Suma ułamków etatu (U): 0.00
    Godziny ponadwymiarowe: 0.00
    Uśredniony mianownik pensum (Pśr – Zaokrąglony):
    … / —

    Pensum to: Suma Godzin (0) / Mianownik Uśredniony (–).

  • Zmiany zasad pisowni polskiej

    10 maja 2024 r., Rada Języka Polskiego opublikowała komunikat, w który zawarła zmiany… Dotyczą one niektórych zasad pisowni polskiej. Parę zasad, z punktu widzenia dydaktyki (czyli nauczania) języka polskiego wydaje się wręcz rewolucyjnych. Zasady mają obowiązywać od 1 stycznia 2026 r. Mamy zatem około 1,5 roku na przyzwyczajenie się do “nowego”. Jak również do poprawienia podręczników.

    Na marginesie dodam – w zeszłym tygodniu, w paru klasach wspominałem o zasadzie nr 1. Mówiłem, że jest nielogiczna i pewnie w najbliższym czasie będzie zmieniona. Prorok? Lekturę na egzamin również udało mi się wskazać.

    Cytuję:

    1. Pisownia wielką literą nazw mieszkańców miast i ich dzielnic, osiedli i wsi, np. WarszawianinOchociankaMokotowianinNowohucianinŁęczyczaninChochołowianin;

    Dopuszczenie alternatywnego zapisu (małą lub wielką literą) nieoficjalnych nazw etnicznych, takich jak kitajec lub Kitajecjugol lub Jugolangol lub Angolżabojad lub Żabojadszkop lub Szkopmakaroniarz lub Makaroniarz.

    2. Wprowadzenie pisowni wielką literą nie tylko nazw firm i marek wyrobów przemysłowych, ale także pojedynczych egzemplarzy tych wyrobów (samochód marki Ford i pod oknem zaparkował czerwony Ford).

    3. Wprowadzenie rozdzielnej pisowni cząstek -bym-byś-by-byśmy-byście ze spójnikami, np. Zastanawiam się, czy by nie pojechać w góry.

    4. Ustanowienie bezwyjątkowej pisowni łącznej nie- z imiesłowami odmiennymi (bez względu na interpretację znaczeniową: czasownikową lub przymiotnikową), tj. zniesienie wyjątku zezwalającego na „świadomą pisownię rozdzielną”.

    5. Ujednolicenie zapisu (małą literą) przymiotników tworzonych od nazw osobowych, zakończonych na  -owski, bez względu na to, czy ich interpretacja jest dzierżawcza (odpowiadają na pytanie czyj?), czy też jakościowa (odp. na pytanie jaki?), np. dramat szekspirowskiepoka zygmuntowskakoncert chopinowskikoncepcja wittgensteinowskawiersz miłoszowski.

    Przymiotniki tworzone od imion (rzadziej od nazwisk), zakończone na -owy-in(-yn)-ów, mające charakter archaiczny, będą mogły być zapisywane małą lub wielką literą, np. jackowe dzieci lub Jackowe dziecipoezja miłoszowa lub poezja Miłoszowa; zosina lalka lub Zosina lalkajacków dom lub Jacków dom.

    6. Wprowadzenie łącznej pisowni członu pół- w wyrażeniach:

    półzabawapółnauka;
    półżartempółserio;
    półspałpółczuwał

    oraz pisowni z łącznikiem w połączeniu typu: pół-Polkapół-Francuzka (odniesionym do jednej osoby).

    7. Dopuszczenie w parach wyrazów równorzędnych, podobnie lub identycznie brzmiących, występujących zwykle razem, trzech wersji pisowni:

    – z łącznikiem, np. tuż-tużtrzask-praskbij-zabij;
    – z przecinkiem, np. tuż, tużtrzask, praskbij, zabij;
    – rozdzielnie, np. tuż tuż; trzask praskbij zabij.

    8. W zakresie użycia wielkich liter w nazwach własnych:

    a) w nazwach komet wprowadzenie zapisu wszystkich członów wielką literą, np. Kometa HalleyaKometa Enckego;

    b) wprowadzenie pisowni wielką literą wszystkich członów wielowyrazowych nazw geograficznych i miejscowych, których drugi człon jest rzeczownikiem w mianowniku, typu Morze MarmaraPustynia GobiPółwysep HelWyspa Uznam;

    c) w nazwach obiektów przestrzeni publicznej wprowadzenie pisowni wielką literą stojącego na początku wyrazu alejabramabulwarosiedleplacparkkopieckościółklasztorpałacwillazamekmostmolopomnikcmentarz (przy utrzymaniu pisowni małą literą wyrazu ulica), np. ulica Józefa PiłsudskiegoAleja RóżBrama WarszawskaPlac ZbawicielaPark KościuszkiKopiec WandyKościół MariackiPałac StaszicaZamek KsiążMost PoniatowskiegoPomnik Ofiar GettaCmentarz Rakowicki;

    d) wprowadzenie pisowni wielką literą wszystkich członów (oprócz przyimków i spójników) w wielowyrazowych nazwach lokali usługowych i gastronomicznych, np. Karczma SłupskaKawiarnia LiterackaKsięgarnia NaukowaKino CharlieApteka pod OrłemBar FlisakHotel pod RóżąHotel CampanileRestauracja pod ŻaglamiWiniarnia BachusZajazd u KmicicaPierogarnia KrakowiacyPizzeria NapoliTrattoria Santa LuciaRestauracja VeganicTeatr RozmaitościTeatr Wielki;

    e) wprowadzenie pisowni wielką literą wszystkich członów w nazwach orderów, medali, odznaczeń, nagród i tytułów honorowych, np. Nagroda im. Jana Karskiego i Poli NireńskiejNagroda NoblaNagroda PulitzeraNagroda TempletonaNagroda KiotoLiteracka Nagroda Europy Środkowej AngelusNagroda Artystyczna Miasta LublinNagroda Literacka GdyniaŚląska Nagroda JakościNagroda Rektora za Wybitne Osiągnięcia NaukoweNagroda Newsweeka im. Teresy TorańskiejNagroda Wielkiego KalibruMistrz Mowy PolskiejAmbasador PolszczyznyHonorowy Obywatel Miasta Krakowa.

    9. W zakresie pisowni prefiksów:

    a) uzupełnienie reguły ogólnej: W języku polskim przedrostki — rodzime i obce — pisze się łącznie z wyrazami zapisywanymi małą literą. Jeśli wyraz zaczyna się od wielkiej litery, po przedrostku stawia się łącznik, np. super-Europejczyk;

    b) dopuszczenie rozdzielnej pisowni cząstek takich jak super-ekstra-eko-, wege- mini-maksi, midi-mega-makro-, które mogą występować również jako samodzielne wyrazy, np.

    miniwieża lub mini wieża, bo jest możliwe: wieża (w rozmiarze) mini;superpomysł lub super pomysł, bo jest możliwe: pomysł super;ekstrazarobki lub ekstra zarobki, bo jest możliwe: zarobki ekstra;ekożywność lub eko żywność, bo jest możliwe: żywność eko.

    10. Wprowadzenie jednolitej łącznej pisowni cząstek niby-­quasi- z wyrazami zapisywanymi małą literą, np.

    nibyartystanibygotyknibyludowynibyorientalnynibyromantycznie;
    nibybłonanibyjagodanibykłosnibyliśćnibynóżkinibytorebka;
    quasiopiekunquasinaukaquasipostępowyquasiromantycznie,

    przy zachowaniu pisowni z łącznikiem przed wyrazami zapisywanymi wielką literą, np. niby-Polakquasi-Anglia.

    11. Wprowadzenie łącznej pisowni nie- z przymiotnikami i przysłówkami odprzymiotnikowymi bez względu na kategorię stopnia, a więc także w stopniu wyższym i najwyższym, np.

    nieadekwatnynieautorskiniebanalnynieczęstynieżyciowy;
    niemiłyniemilszynienajmilszy;nieadekwatnieniebanalnienieczęstonieżyciowo;
    nielepiejnieprędzejnienajlepiejnienajstaranniej.

    Tutaj link do strony Rady Języka Polskiego. Polecam szczególnie Załącznik 2., w którym są zawarte wszystkie zasady.

  • Na pamięć!

    Na pamięć!

    Otrzymałem maila z pytaniem, dlaczego uczymy (albo bardziej nakazujemy uczniom) wierszy na pamięć? Adresatka, we wpisie na swoim blogu, zamieściła zdjęcie utworu Jana Kochanowskiego “Czego chcesz od nas Panie?” Rzeczywiście: w jakim celu każemy (bo po prostu zadaję wiersz, podaję termin i odpytuję) dzieciom wkuwać wiersze na pamięć?

    Reminiscencja

    Wiersz, który pamiętam jeszcze z podstawówki, kiedy jeszcze zasiadałem po “niebezpiecznej” stronie biurka, to “W pamiętniku Zofii Bobrówny” Juliusza Słowackiego. To, że zaległ mi w szarych komórkach do dziś jest dla mnie  powodem do dumy. Często i gęsto chwaliłem się jego znajomością: czy to jeszcze w liceum, na studiach, jak również przy okazji spotkań.

    Właśnie – spotkania! Kultowa “Pani Twardowska” (jeszcze w starej, bardzo starej podstawówce) często gości na biesiadach. Przynajmniej dwie, może trzy strofy, mówione chórem, z domieszką śmiechu… A “Oda do młodości”? A “Inwokacja” z “Pana Tadeusza”? Kto z nas tego nie pamięta? I jeszcze “Pieśń o żołnierzach z Westerplatte”!

    Lans?

    Odpowiem za siebie: dlaczego uczniom “nakazuję” uczenia się na pamięć pewnych utwór?

    Po pierwsze – niech będzie, że na pierwszym miejscu – mały lansik w towarzystwie nie jest zły! Ba! W gimnazjum podałem uczniom-chłopcom (prawie mężczyznom) kilka tytułów, którymi mogą zaimponować koleżankom… W paru przypadkach ponoć podziałało.

    Kto z nas nie lubi czasami zabłyszczeć? Jakoś nie uwierzę, że nie ma takiej osoby… Wiersz powiedziany z pamięci? +10 do wizerunku. 😉

    Aby pamiętać

    Zanim zaczniecie czytać dalej, obejrzyjcie fragment filmu…

    Jeśli ktoś nie czytał “Syzyfowych prac”, może obejrzy chociaż film. Polecam jedno i drugie… Nie mam zamiaru w tym miejscu tłumaczyć fabuły powieści Żeromskiego, ani problematyki przezeń poruszanej. Myślę, że sam fragment recytacji “Reduty Ordona” mówi wiele za siebie.

    W momencie, oby nigdy taki już nie nastał, kiedy zabroniliby nam myśleć, pamiętać o wartościach, pozostanie tylko to, czego się nauczyliśmy.

    Podobną myśl usłyszałem od pewnego księdza, który mówił, aby uczyć się na pamięć fragmentów Pisma Świętego. Cel: możliwość modlitwy w każdej sytuacji i położeniu.

    Jak typowy belfer…

    Jak typowy belfer rzeknę, że nauka wierszy (ale nie tylko, ponieważ utworów prozatorskich także) na pamięć to przecież ćwiczenie owej… pamięci.

    Ale w swojej pracy zawodowej, przy kształceniu tej umiejętności, zwracam jednak uwagę na inne aspekty, jak potrzebne we współczesnym świecie. Po pierwsze to umiejętność prezentacji siebie w różnych sytuacjach. Poprzez recytację krótszych lub dłuższych utworów uczeń ma nabrać pewności siebie, jakże potrzebnej np. podczas rozmów o pracę z rekruterem.

    Po drugie – zabrzmi psychologicznie, ale w czasie nauki recytacji, samego przygotowania do “występu”, uczniowie muszą się zmierzyć z samymi sobą. Z nieśmiałością, cichym mówieniem, wpatrywaniem się w podłogę. Polecam np. aby podczas nauki mówili utwór przed lustrem, patrząc we własne oczy. To naprawdę trudne!

    Niemniej lepiej już na etapie podstawówki uzmysłowić uczniom, że pewne umiejętności są potrzebne i przydatne w dorosłym życiu. Jeśli dowiedzą się przy okazji o swoich pewnych “ograniczeniach”, to już kolejny sukces. A jeśli dodatkowo uda się ich przekonać, że warto pracować nad sobą… Pełny sukces!!!

    Na pamięć

    Z nauki recytacji nieprędko zrezygnuję! Widzę w niej sens i wiele pożytku. Dlatego “Pieśń o żołnierzach z Westerplatte”, “Spóźniony słowik”, “Z pamiętnika Zofii Bobrówny” jeszcze długo będą rozbrzmiewać w mojej sali lekcyjnej.

  • Nauczyciel – zawód tylko dla kobiet?

    Nauczyciel – zawód tylko dla kobiet?

    UWAGA! Tekst ten jest przepełniony frustracją! Dlatego jak masz dobry humor, nie czytaj go!

    Stawiam tezę

    Bardzo śmiałą tezę stawiam, chociaż nie jest ona zbytnio odkrywcza – ZAWÓD NAUCZYCIELA JEST TYLKO DLA KOBIET, które mają dużo lepiej zarabiających mężów. Niestety, rzadko się zdarza odwrotnie.

    Dlaczego tak uważam?

    Pieniądze

    Dzisiaj nie będę dżentelmenem, który nie rozmawia o pieniądzach. Ponieważ sprawę trzeba postawić jasno i twardo – pieniądze w szkolnictwie publicznym (niepublicznym również!) są na żenującym poziomie. Na twitterze jedna osoba napisała, że lekarz-rezydent zarabia 2200 zł netto. Ktoś odpisał, że jak młody nauczyciel. Odpowiedziałem, że po 8 latach pracy (w tym 7 w szkole), z trzema dodatkami, tyle nie mam. I usłyszałem, że po 10 latach też tylu nie będę miał.

    Nie chodzi o to, że rezydenci nie mają zarabiać więcej! Wręcz przeciwnie – nie tylko rezydenci (młodzi lekarze), ale także młodzi nauczyciele itd.

    Mam skończone studia magisterskie i dodatkowo dwa kursy kwalifikacyjne (w sumie trzy fakultety). Żeby było jako tako “dorabiam” w LO dla dorosłych oraz biorę różne umowy zlecenie lub o dzieło. Żona pracuje! Dwie wypłaty w domu, a i tak liczymy od 1. do 1. W dodatku perspektywa nie jest obiecująca – dyplomowany z 20% dodatkiem stażowym to także nie są kokosy. Jak się nie ma dodatków to 3 tys. można nie przebić. Skąd biorą się średnie podawane przez MEN? Jak dla mnie z kosmosu?

    Wygoda

    Dlaczego zatem jest jak jest? Ponieważ w szkole jest bardzo mało mężczyzn. A dlaczego jest mało mężczyzn? Ponieważ są niskie zarobki. A dlaczego są niskie zarobki? Bo moim zdaniem jest mało mężczyzn. Bo z facetem inaczej się rozmawia.

    A wygoda? Wyczytałem to w jakimś felietonie – nauczycielka, która przychodzi na 5 godzin do szkoły, przed ogarnie dzieci, po zdąży ugotować obiad, coś w domu zrobi, a mąż akurat wróci z pracy. Dla takiej szkoła jest naprawdę wygodnym miejscem. Wypłata miłym dodatkiem. Chociaż, obserwując nauczycielki z pracy, ten stereotyp już jest mocno nieaktualny. Ale skądś się wziął… Zresztą to właśnie od starszych nauczycieli usłyszałem dowcipy o tym, jak to mąż mówi do żony-nauczycielki: “Kochanie! To ty już idź uczyć, a ja pójdę zarabiać na rodzinę!”. W post scriptum zamieszczę kawał o Jasiu, co miał mało zarabiać.

    Stereotypy

    O jednym już było, który jeszcze pokutuje, że nauczycielki zarabiają na waciki. Bo jakoś się tak ukuło, że w szkolnictwo to tylko dla kobiet – że niby bardziej predestynowane za sprawą instynktu macierzyńskiego itd. Gdzieś uleciało, że wśród znanych pedagogów, całkiem liczną grupą stanowili mężczyźni. Wymienię choćby Falskiego, Korczaka lub Śliwierskiego.

    Zresztą trend jest taki, aby mężczyzn zatrudniać w szkołach. Facet-nauczyciel jest kandydatem pożądanym. Tylko jak to pogodzić z zarobkami. I tu ponownie wracam do punktu pierwszego, czyli pieniędzy. “Szlachetne pobudki” do pracy w szkole to chyba za mało.

    I siedzę tak sobie z tymi swoimi myślami… I gnębię nimi Żonę, bliższych znajomych… Bo naprawdę człowiek ma radość, jak w trzech latach próśb, gróźb, nauczania, uczeń jest w stanie napisać własny tekst; jak przychodzi taki mały człowieczek (jestem wysoki, więc większość populacji jest dla mnie mnie “mała”) i chwali się tym, a tym albo dusząc szloch mówi, że mu kot uciekał lub gorzej nawet. Bo człowieka podnosi na duchu, jak rodzic przychodzi i mówi, że uczeń uwielbia polski, bo pan to i to…

    Szczerze – zawodowo wiedziałem na co się piszę, finansowo nie. I najbardziej boli mnie to, że w końcu przyjdzie mi ze sceny zejść, pokonanym przez system.

    PS. Przyszedł tata Jasia do pośredniaka i mówi:
    – Mam syna, który dużo pije. Dajcie mu jakąś pracę, to może przestanie.
    – Do fabryki niech idzie.
    – A ile tam zarobi?
    – 2500 zł.
    – To za dużo! – odpowiada ojciec. – A trochę mniej, żeby dostał?
    Tu urzędniczka wymienia kolejne oferty, padają kwoty 2400, 2300, 2000.
    – Za dużo, za dużo, za dużo…
    W końcu pani nie wytrzymuje:
    – To ile pan chce, żeby syn zarabiał?
    – Tak z 1000 zł.
    – Panie, to trzeba studia pedagogiczne skończyć. (Kawał był bardzo popularny z 10 lat temu, realia bądź, co bądź się zmieniły, ale przesłanie moim zdaniem nadal aktualne).

  • Szachy, szachy, szachy

    Szachy, szachy, szachy

    Szachy są naprawdę bardzo dobrym sposobem na naukę logicznego myślenia. Raz po raz pojawiały się głosy, iż nauka królewskiej gry powinna być wręcz przedmiotem w szkole. I tak nowa podstawa programowa mówi o wzmocnieniu nauki matematyki i programowania m.in. poprzez… podstawy szachów.

    (więcej…)

  • Podsumowanie A. D. 2016 – tata-belfer

    Podsumowanie A. D. 2016 – tata-belfer

    Blog jest bardzo związany z byciem belfrem. Wszak od tego właśnie zaczynałem – od pisania o języku polskim. Zatem podsumujmy te 365 belferskie dni.

    Szkolny czas

    Czas w szkole to jest naprawdę inna jednostka fizyczna. Rok szkolny zaczyna się we wrześniu, formalnie kończy się w sierpniu, większość podsumowań robi się w czerwcu. W grudniu nie myśli się z kolei o niczym innym, jak zamknięcie pierwszego semestru. Jest to w sumie jakieś podsumowanie, jednak nie ten kaliber.

    Ciężkie wejście

    W 2016 roku wchodziłem w życie zawodowe na rezerwach. Oprócz rzeczy oczywistej, jaką jest nauczanie języka polskiego, doszło jeszcze kilka innych obowiązków. Najgorsze w tym wszystkim było, iż nie stanowiły one konkretnych zadań. Siadam, robię i koniec. Odfajkowane. Większość rozkładała się w czasie… Pamiętać o odpowiednich terminach, przygotować coś, rozdać zadania… Zdarzyło się nawet, że w jednym czasie powinienem być w trzech miejscach jednocześnie. Niemniej przeżyłem! Ale nie polecam i nie chciałbym takiej powtórki z rozrywki.

    Sukcesy

    A co, pochwalić się też czasami trzeba! Dwie uczennice zdobyły tytuł laureata w Wojewódzkim Konkursie z Języka Polskiego. Jedna szóstoklasistka, druga… była z klasy piątej. Dziewczyny wiele pracy włożyły w przygotowania, ja także.

    Udało się także namówić uczniów do wzięcia udziału w 6. edycji “Klasy ze snów”. Po raz pierwszy realizowałem krótki film. Spektakularnego sukcesu nie było, ale przetarliśmy szlaki. Jeden, identyczny projekt już za mną, drugi – przed.

    Zaznaczyliśmy swoją obecność na “Festiwalu Książki” w Bielsku-Białej. Jak również na lokalnym konkursie recytatorskim z poezji ks. Jana Twardowskiego oraz w literackim (tym razem ranga ogólnopolska) “Story Cubes”. Zapomniałbym jeszcze o laureatce w olimpiadzie mitologicznej. Nawet dwóch! Koniecznie muszę to zacząć spisywać, wszak awans zawodowy kończę (o ile nic się nie zmieni?) za 1,5 roku.

    Aha! Ukończyłem jeszcze kurs kwalifikacyjny z zakresu zarządzania oświatą. Skończę tylko awansik i mogę zostać dyrektorem… 😀 (żart taki!).

    Jeden rok szkolny się zaczyna…

    … jeden się kończy! Tak to jest w szkole. Oś czerwiec-wrzesień. Jednak nowy rok szkolny to nowe nadzieje, oczekiwania oraz wyzwania i zadania. 16/17 okazał się nieco mniej wymagający. Nieco!

    Za to nastąpił szereg wydarzeń, które nakazują z niepokojem spoglądać w przyszłość. Ależ poetycko zabrzmiało! Przypomnę tylko:

    A to dopiero początek… W tej kwestii, rok 2016 zakończyłem pełen niepokoju.

  • Jaki ten internet zły

    Jaki ten internet zły

    “Jaki ten internet jest zły…” – tak sobie pomyślałem w czasie prelekcji nt. zagrożeń w sieci. Na co powinni uważać prowadzący, którzy przygotowują takie spotkania? Dlaczego jestem zniesmaczony? Jakie mogę być konsekwencje takich wykładów?

    Internetowe zagrożenia wobec dziecka

    “Internetowe zagrożenia wobec dziecka” – pod takim tytułem odbyło się wspominane spotkanie dla rodziców. Prelegentka w pół godzinnej prezentacji pokazywała rodzicom ciemną stronę Internetu, prezentując jak wiele zła czai się w sieci. I myślę, że niektórym rodzicom oczy szeroko się otworzyły.

    Tubylcy i imigranci

    Chociaż uważam się za człowieka młodego, zaliczam się do internetowych imigrantów. Nie jestem przedstawicielem pokolenia, które dorastało w epoce komputera, o Internecie już nawet nie wspominam. To pierwsze było rzadkością, drugie stało się powszechnie dostępne, kiedy już kończyłem epokę “nastolatkowania”. Ba! Pierwszy telefon komórkowy miałem dopiero na studiach… Kiedy opowiadam o tym swoim uczniom, mniej więcej młodszych ode mnie zaledwie o dwie dekady, patrzą na mnie z niedowierzaniem. Czasami po prostu nie wiedzą o czym w ogóle mówię?

    Z pojęciami “cyfrowych tubylców” i “cyfrowych imigrantów” spotkałem się po raz pierwszy na zajęciach z technologii informacyjnej. Prowadzący powiedział coś w stylu, iż możemy się nie chcieć, zżymać się, nie wchodzić w tę tematykę. Jednak musimy pamiętać, iż nasi przyszli uczniowie już tam są. I to my musimy ich w tej sferze gonić. Oni bowiem – uczniowie – są tubylcami w cyfrowym świecie.

    Nieco więcej na ten temat: <klik>, <klik>, blog “Cyfrowi tubylcy” <klik>, <klik>.

    Dobra strona mocy

    Wrócę więc do wspominanego spotkania dla rodziców nt. internetowych zagrożeń.

    Moim skromnym zdaniem (no dobra, nieskromnym), prowadzący takie spotkania powinni jednak te pięć minut poświęcić i pokazywać dobrą stronę sieci. Po pierwsze, w szkołach są dzieci, których rodzice nie są do końca obeznani z zagadnieniem multimediów. Pewne pojęcia są im po prostu obce.

    Po drugie – po tej prelekcji jakoś trudno na lekcji mi było powiedzieć uczniom, żeby zajrzeli do Internetu i sprawdzili sobie taką, a taką stronę. Sytuacja patowa – przychodzi delikwent do domu i powie, że pan zachęcał do korzystania z Internetu. “Jak to zachęca? Przecież w szkole mówili, żeby ograniczać… ” – pomyśli sobie rodzic. I klops.

    Chcę wierzyć, iż rodzic zapyta dokładnie o polecane przeze mnie strony. Więcej – poprosi syna/córkę, aby mu pokazał, co to jest? I tym sposobem może trafi na bloga przedmiotowego… Zobaczy wtedy, iż materiał z lekcji zamieszczam (staram się!) w Internecie, że może sprawdzić, zweryfikować notatkę swej pociechy, że istnieją gry edukacyjne.

    Szarości

    Nie neguję samej prelekcji. Nie podobała mi się jednak jej jednostronność. Owszem, czasu było mało, ale to nie usprawiedliwia jakości przekazu.

  • WWW – wybrakowana, wybiórcza wiedza

    WWW – wybrakowana, wybiórcza wiedza

    WWW – wybrakowana, wybiórcza wiedza. Takie słowa nasuwają mi się, kiedy czytam, słucham o reformie edukacji, jaka ma rozpocząć się we wrzeniu 2017 roku. Uczniowie obecnych klas szóstych, niestety, zostają poniekąd skazani na to WWW. W wyniku wprowadzenia nowej podstawy programowej, bez przejściowego dokumentu, szóstoklasiści nie odbędą całego kursu fizyki albo chemii, ale nie tylko. Dotyczy to także języka polskiego.

    (więcej…)

  • Jak napisać świąteczne życzenia?

    Jak napisać świąteczne życzenia?

    Do świąt Bożego Narodzenia już niedługo. Może ktoś pamięta jeszcze, że w tym czasie wysyła się kartki pocztowe. Wypisywane ręcznie. W kopercie lub bez. Czy ktoś jeszcze to robi? Dzisiaj kilka rad, jak napisać świąteczne życzenia.

    (więcej…)

  • Najnowszy kanon lektur w szkole podstawowej

    Najnowszy kanon lektur w szkole podstawowej

    Najnowsza podstawa programowa wprowadza “najnowszy” kanon lektur w szkole podstawowej. Co się zmieniło? Co dodano, a co odjęto? Jak zwykle subiektywny komentarz młodego polonisty.
    Na marginesie, Żona wczoraj mi powiedziała, żebym już nie jechał na haśle “młodego” polonisty, bo młody to już nie jestem. Do mianowania jeszcze jestem! 😉

    (więcej…)