Blog

  • #5 Dobry Ojczysty – Internet – wielką czy małą litera?

    Przeczytałem w internecie czy Przeczytałem w Internecie?

    Problem pisowni wielką czy małą literą słowa “internet” jest stale obecny. W wielu źródłach można odnaleźć jego rozstrzygnięcie.

    Sam przywołuję stanowisko Rady Języka Polskiego:

    1) wielką literą — gdy się ma na myśli konkretną globalną sieć (np. w zdaniu Zakładał nowy system w Internecie, a w XXX już go założył — przy czym XXX byłoby nazwą innej globalnej sieci, gdyby taka istniała),

    2) małą literą — gdy traktuje się sieć jako medium, a nie system, który to medium „obsługuje” (np. Znalazł to w internecie).

    Zatem tyle w tym temacie. Przeczytaliście to w internecie. 😉

  • #4 Dobry Ojczysty – “Sweter” i tylko tak!

    Sweter  to jedyna poprawna forma tego wyrazu. Choć bardzo popularny jest u nas swetr (celowo napisane mniejszą czcionką, żeby nie utrwalać błędu), to takiego wyrazu w polszczyźnie jednak nie ma.

    Odmiana przez przypadki wygląda następująco:
    M. sweter
    D. swetra
    C. swetrowi
    B. sweter
    N. swetrem
    Msc. swetrze
    W. swetrze!

    Używanie błędnej formy zawdzięczamy prawdopodobnie właśnie wspominanej odmianie tego słowa. “Znikające” e w większości przypadków może sugerować, że i w mianowniku również go brak.

    Co ciekawe, słowo sweter pochodzi z języka angielskiego. Sweater  oznacza osobę… pocącą się.

    Źródła:
    https://www.pwsz.elblag.pl/1682.html
    https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/sweter-swetra;274.html
    https://www.aztekium.pl/przypadki.py?tekst=sweter&lang=pl

  • “Last goodbye” – Jaka piosenka!

    Od wczoraj słucham tego nieustannie… Piękna melodia, wspaniałe słowa, niezwykły głos… na pożegnanie.
    W sumie można byłoby się spodziewać czegoś mocniejszego, bardziej spektakularnego, z wielkim finałem. A tu mamy nostalgiczną balladę, w przyjemnej tonacji.
    Od premiery Drużyny Pierścienia mija w tym roku 13 lat. Niby nie dużo, a jednak jakoś się przywykło do Tolkiena na dużym ekranie. Ostatnie do widzenia…

  • “Last goodbye” Billy Boyd – czy to rzeczywiście koniec?

    Piosenka jest zapowiedzią trzeciej części “Hobbita. Bitwy Pięciu Armii” – filmowej adaptacji dzieła Mistrza Tolkiena “Hobbit, czyli tam i z powrotem”. Przeniesienia dzieła brytyjskiego profesora podjął się nowozelandzki reżyser Peter Jackson.
    Niedawno rozważałem czy rzeczywiście wejście do kin ostatniej części “Hobbita” zakończy naszą przygodę ze Śródziemiem na ekranie? Wtedy miałem nadzieję, że do tego nie dojdzie i wkrótce usłyszymy o rozpoczęciu zdjęć do “Silmarillionu”. Piosenka Bill Boyda nieco gasi moje przypuszczenia… “Last goodbye”, czyli “Ostatnie do widzenia”…

    I saw the light fade from the sky
    On the wind I heard a sigh
    As the snowflakes cover my fallen brothers
    I will say this last goodbye

    Obym się mylił.

  • Czy to naprawdę koniec? – “Hobbit. Bitwa Pięciu Armii”

    Z drążcym sercem odliczam dni do premiery “Hobbita – Bitwy Pięciu Armii”. Trzecia część filmu, w reżyserii Petera Jacksona zapowiada się co najmniej interesująco.

    Sama powieść “hobbit, czyli tam i z powrotem” była pisana dla dzieci i w takim klimacie też jest utrzymana. Adaptacja filmowa została wzbogacona o liczne wątki. Reżyser zrezygnował także ze śmieszniejszych scen. W efekcie otrzymujemy obraz dla widza dojrzalszego, gdyż film jest zdecydowanie mroczniejszy aniżeli powieściowy pierwowzór.

    Zaryzykuję jednak stwierdzenie, iż prof. Tolkienowi taki “Hobbit” spodobałby się. Nie podam teraz źródła (jak znajdę uzupełnię!), ale spotkałem się ze stwierdzeniem, że autor chciał raz jeszcze napisać tę powieść. Jednocześnie chciał nieco “udoroślić” “Hobbita”. Powtórzę więc – “Hobbit” wg Petera Jacksona, moim zdaniem, przypadłby do gustu Tolkienowi.

    I tak jak w tytule wpisu, nasuwa się pytanie: czy to naprawdę koniec? Bodajże każdy fan tolkienowskiego pisarstwa z wielką niecierpliwością oczekiwał kolejnych, filmowych odsłon. Abstrahując już od tego, czy komuś się podobały, czy też nie. Wyczekiwanie rosło odwrotnie proporcjonalnie do czasu, jaki zostawał do premiery – im mniej dni, tym większe zainteresowanie… Teraz… pozostaje tylko sfera domysłów – czy nowozelandzki reżyser podejmie się ekranizacji “Silmarillionu”, czy też nie?

  • Jaki język (po ojczystym) jest najpopularniejszy w danym kraju?

    Odpowiedź na pytanie postawione w tytule wpisu można odnaleźć na infografice przygotowanej przez portal Buisness Insider (link).

    W Polsce takim językiem jest angielski, co prawdopodobnie nikogo nie dziwi. Myślę, że jeszcze 20 lat temu wygrałby rosyjski. Jednak przemiany ustrojowe oraz mentalne zmieniły ten stan rzeczy.

    Warto jednocześnie odnotować, iż język polski jest drugim, najpopularniejszym językiem na… Wyspach Brytyjskich. Zachęcam do analizy grfiki.

    Sama grafika dostępna jest tutaj.

  • Ciekawa analiza wyników matur z języka polskiego z poziomu podstawowego.

    https://iar.pl/aktualnosci/2014-10-13_Matura.html

    Zachęcam do zapoznania się dość ciekawą analizą wyników matur z języka polskiego z poziomu podstawowego.

    Naprawdę ciekawe… Trudno zająć mi jednoznaczne stanowisko, gdyż egzaminatorem maturalnym (pewnie jeszcze!) nie jestem. Nie wiem, jak wygląda od kuchni sprawdzanie matur. Czy proceder poszukiwania punktu lub dwóch rzeczywiście jest stosowany? Nie wiem…

  • Krawcowie czy krawcy?

    Taki mały problem językowy z dzisiaj.

    Mianownik liczby pojedynczej – krawiec, jak jednak będzie brzmiała liczba mnoga? Krawcy.
    😉
  • Idą zmiany…

    Cyfrowa Szkoła, e-podręczniki, jeden podręcznik dla wszystkich uczniów…

    Czy nam się to podoba, czy też nie, idą zmiany w polskiej szkole. Rząd, a dokładniej następujące po sobie panie minister edukacji narodowej, forsują kolejne zmiany, o których wspominałem wcześniej. Inną sprawą jest przygotowanie samych szkół, jeszcze inną nauczycieli, samorządów, jak również samego rządu oraz ministerstwa.

    Faktem natomiast jest, iż pierwszaki otrzymają podręczniki. We wrześniu 2015 r. oddane zostaną “państwowe” e-podręczniki, które każdy nauczyciel będzie mógł edytować wedle swojego uznania. Program “Cyfrowa Szkoła” przetarł pewne szlaki. To się dzieje.

    Co z tego wynika? Jak usłyszałem dzisiaj, że o znajomość obsługi komputera nikt już nie pyta, tak samo, jak o umiejętność posługiwania się żelazkiem. Pewne kompetencje cyfrowe stają się normą. W konsekwencji odejdzie do lamusa współczesne myślenie o szkole – to obecne było budowane ponad 200 lat, więc trochę wody w Wiśle i Odrze musi jeszcze upłynąć, zanim zmieni się pojmowanie edukacji. Niemniej to nastąpi, a nastąpi (gwarantuję!) szybciej niż później.

    Być może ten tekst jest zbyt ogólnikowy, nic nie wnosi nowego, może powielam i powtarzam pewne slogany. Ale dzisiaj tyle… Będę rozwiał te tematy już wkrótce.

  • Asystent nauczyciela – czy podzielimy los domów dziecka?

    W marcu* Sejm ustanowił nowy zawód – asystent nauczyciela. Ma to być osoba wspierająca nauczyciela w procesie dydaktycznym, jednak będzie zatrudniona wg Kodeksu Pracy, a nie wg Karty Nauczyciela. Zmiana jest pozytywna dla samorządów, chociaż już rodzą się pytania, jak taką osobą zaszeregować. Wiadomo, iż nie może zarabiać więcej od nauczyciela dyplomowanego. A dolna granica? Tę wyznacza tzw. płaca minimalna, czyli 1680 zł brutto (na rękę ok. 1250 zł). Do zarobków asystentów jeszcze wrócę…

    Asystent nauczyciela musi posiadać dokładnie takie samo wykształcenie, jak normalny nauczyciel – studia wyższe z przygotowaniem pedagogicznym. Sejm, stosunkowo szybko, przyjął także poprawkę, iż asystenci będą mogli tylko pracować w klasach 1-3.

    Czy podzielimy los domów dziecka?
    Zastanawiający jest tryb zgłoszenia tej nowelizacji ustawy o systemie oświaty. Została wprowadzona pod obrady jako… inicjatywa poselska, tym samym nie podlegała konsultacjom społecznym. Ani ZNP, ani oświatowa Solidarność nie miały okazji do zaopiniowania proponowanych zmian.

    Po drugie – i tu ponownie stawiam pytanie: czy podzielimy los domów dziecka? Od 1 stycznia 2014 r., we wszystkich placówkach typu dom dziecka, nie ma już pracowników zatrudnionych na Kartę Nauczyciela, są tylko pracownicy samorządowi. Dla JST jest to dobre rozwiązanie – tnie się koszty, są “jakieś” oszczędności. Jednocześnie zwalnia się ludzi. Próba wprowadzenia do szkół asystentów jest dla mnie krokiem w podobnym kierunku – pozbyciem się KN, ale na około.

    Jeszcze raz o zarobkach
    Trochę ogólniej… Płaca minimalna to naprawdę szerokie pojęcie. Spotkałem się z praktyką, iż pracownik, który otrzymywał dodatek stażowy, tak czy siak zarabiał 1680 zł. Dlaczego? Pracodawcy wykorzystują luki w prawie i tak obliczają podstawę wynagrodzenia, aby po dodaniu do niej dodatku stażowego, wyszła płaca minimalna. Pracownik otrzymuje minimum? A i owszem… Wzór jest stosunkowo prosty:

    x + (x*y) = 1680 zł,
    gdzie x to podstawa wynagrodzenia, a y to % dodatku stażowego.

    Oby przyszli asystenci nauczycieli nie padli ofiarą tego systemu.

    I ostatnia rzecz… Czy młodzi ludzie, kończący studia, będą chcieli pracować na takim stanowisku? Zapewniam, że tak, bo o pracę jest trudno.

    * data uchwalenia to 24 kwietnia 2014 r., ustawę ogłosaono 20 maja, a wejść w życie ma 4 czerwca, z wyjątkiem Art. 1 pkt 2 lit. a w zakresie art. 16 ust. 2 ustawy zmienianej w art. 1, który będzie obowiązywał od 1 września 2014 r.